KRAWIECKIE MOTYWACJE / Znajdź czas na szycie

Za co lubię jesienne, deszczowe dni?

????????????????????????????????????

POCHWAŁA SEZONOWOŚCI

Rozgrzewająca herbatka z goździkami i pomarańczami właśnie się parzy, wełniane sweterki zajęły miejsce letnich sukienek, a na balkonie rozgościły się fioletowe wrzosy i żółte chryzantemy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią mi o tym, że mamy jesień. Żegnajcie słoneczne dni, rozgrzane piaski i lekkie sandałki. Czas zaakceptować nowy sezon. Październik i listopad to zdecydowanie nie moje ulubione miesiące, ale staram się jak mogę, by docenić ich urok. Nowe zapachy, smaki, czas na siedzenie w domu, imprezowanie i przede wszystkim długie wieczory na szyciowe hobby. Jesień da się lubić 🙂

Docenić każdą minutę

Mam wrażenie, że jesień, jak żadna inna pora roku pozwala mi na docenienie dobrej pogody. Każdy bezdeszczowy dzień traktuje jak błogosławieństwo, a słoneczną pogodę jak powód do świętowania. Jestem zmotywowana jak nigdy, by wykorzystać sprzyjające warunki na maksa. Gdy tylko nie leje, modyfikujemy plany i ruszamy na wycieczkę rowerową lub do warszawskiego ZOO. Każda godzina się liczy, więc bezdeszczowe popołudnie to okazja by wyjść na spacer z synem i pozbierać kasztany. Wyczekuję tych suchych chwil, jakby były czymś niezwykłym 🙂

Czas na przetwory

Jesień, szczególnie na wsi mojego dzieciństwa, rządziła się swoimi prawami. Chłodne dni oznaczały wyjazd na weekend, robienie soków z antonówek i szatkowanie kapusty do ukiszenia. Szczerze nienawidziłam tych rytuałów, które odrywały mnie od miejskiej bezczynności. Chyba żadne dziecko nie jest w stanie docenić uroku robienia ekologicznych soków i kapusty bez polepszaczy. Teraz inaczej na to patrzę i z prawdziwą radością czekam na wrzesień, by smażyć powidła według starego przepisu ciotki, czy robić pomidory na zimę. Zamykam w szklanych słoikach namiastkę słonecznego lata. Pewnie gdybym mieszkała w cieplejszym klimacie, nie chciałoby mi się z taką pieczołowitością gromadzić zapasów na długie zimne dni, zapach śliwek z cynamonem i wanilią irytowałby mnie. A tak, za oknem zimno, a ja mieszam w garach, wydobywam co mogę z owoców i warzyw. Rytuały przetwarzania żywności wróciły do mojego życia jak bumerang. Teraz jednak z wyboru, nie przymusu.

pumpkin mix 0Atrakcje z importu, czyli farma dyni

Polska jesień to raczej czas zadumy i oczekiwania na Wszystkich Świętych, ale chyba wszyscy mamy coraz więcej ochoty na odrobinę radości w te dni. Stąd tradycje z importu. Chętnie je przyjęliśmy i (można już powiedzieć) co roku wybieramy się z dzieckiem na Farmę Dyni. Maluchy szaleją w słomianych labiryntach, głaszczą zwierzątka zagrodowe i dosiadają traktory, a dorośli ogrzewają się przy ognisku, by na koniec wspólnie wybrać dynie na Halloween.

Pumpkin Party już na dobre zagościło w naszym domu. Wydrążanie dyni na lampiony to tylko pretekst, by spotkać się z rodziną i przyjaciółmi przy stole, porozmawiać i zrobić coś razem. Długie zimowe wieczory zachęcają do spotkań towarzyskich. Nikomu nie chce się wychodzić, wszyscy są jakby chętniejsi na gry planszowe i wieczorki karciane. Jesień i zima to u nas czas imprez.

Nie szkoda dnia na hobby

Nie przypadkowo różnorakie kursy hobbystyczne zaczynają się jesienią. To czas, gdy szybko robi się ciemno i mamy co najmniej kilka ekstra godzin na działania krawieckie. Nie kusi mnie słoneczna pogoda, możliwość wyjścia na dwór czy popływania w jeziorze. Jesienią można skupić się na szlifowaniu hobbystycznego warsztatu. Osobiście, właśnie między październikiem a grudniem szyję najwięcej. Szarość za oknem motywuje mnie do pracy z kolorowymi tkaninami. Działa trochę terapeutycznie.

Dzięki polskiej sezonowości, mogę przerzucić się z cienkich wiskoz i bawełenek na grubsze wełny i tkaniny sukienkowe. Zmienność pogody to też dla nas, szyjących, okazja by rozwinąć się w nowych rodzajach ubrań. Tylko jesienią szyję grube marynarki, oszukane płaszcze i cieplejsze sukienki. Zmieniające się sezony wyzwalają kreatywność i pozwalają na sprawdzenie się w różnych obszarach mody.

Domowe ciepło

Różnorodność, która narzucają sezony najbardziej lubię w domu. Odkąd założyłam rodzinę i mam swój kąt, to ja decyduję o tym, jaka będzie panować w nim atmosfera. Jesień to czas, gdy najbardziej skupiam się na ognisku domowym. Nigdzie nie chcę się wyrywać, nigdzie wyjechać, nie pędzę. Akceptuję to, że nastał czas na siedzenie w domu. Jesienią więcej gotuję i przyjemność sprawia mi serwowanie treściwych, sezonowych dań z fasolki, dyni czy jarmużu. Piekarnik w ciągu całego roku nie jest tak eksploatowany jak właśnie w chłodne dni. Bierze mnie na pieczenie czekoladowych ciasteczek i drożdżowych bułeczek.

W tym roku wreszcie zdecydowałam się na pieczenie chleba na zakwasie. Moja koleżanka Marta wręczyła mi słoik z zakwasem i nie miałam wyboru, musiałam zacząć. Dom wypełnia teraz zapach świeżego chleba, który nigdy nie sprawia takiej radości jak w chłodne deszczowe dni. Mogę nawet  marznąć na spacerze, czy przemóc w drodze ze żłobka, ale wiem, że w domu będzie pachnieć wypiekami, rosołem z kury i słodką świeczką Yankee Candle. Takich atrakcji nie ma w upalne lato.

Pochwała sezonowości

Lubię zmiany i pewnie dlatego tak bardzo cenię polską sezonowość. Nigdy mam nigdy żalu, że ciepłe lato się skończyło, bo ma ono swoje atrakcje, ale powtarzane bez końca stałyby się okropnie nudne. Cenię zmienność i przymus chwytania chwili. Jesień jak żadna inna pora roku, uczy wdzięczności za te godziny przyzwoitej pogody 🙂 Jesienią mam więcej chęci i czasu na skupienie się na domowych pieleszach. Mogę wreszcie porobić przetwory, rozwinąć się kulinarnie i cieszyć się efektami z rodziną i przyjaciółmi. Jesienią otwieram się na słodkie zapachy, sycące jedzenie i pracę z wełną. Mogę szyć bez żalu, że coś mnie omija. Jesień ma swoje niepowtarzalne atrakcje, a to czy je docenimy, zależy już tylko od nas.

 

Z życzeniami udanej jesieni

Ania

 

 

 

Reklamy

16 thoughts on “Za co lubię jesienne, deszczowe dni?

  1. Świetny wpis, dziękuję Ci za pięknie ujęte słowa dodajace pozytywnej energii.
    Ciemne dni nie nastrajają mnie zbyt dobrze, ale mam zamiar się zmobilizować do wzbogacenia listy przepisów o dania z jesiennych warzyw i więcej znaleźć w sobie siły do krótkich, ale konsekwentnych chwil na szycie zaplanowanej garderoby. Po wyjęciu sukienek z zeszłego sezonu zauważyłam, że dominuje w nich szarość, która teraz już mi tak bardzo nie odpowiada. Poczułam, że czas na więcej koloru.

  2. Aniu, Twój wpis jest bardzo pokrzepiający, dziękuję. Choć trochę ociepliłaś wizerunek jesieni, do której mam specyficzny stosunek. Z jednej strony lubię ją za możliwość noszenia trenczy, baletek i za cały klimat który tworzy, ale z drugiej strony kojarzy mi się z brakiem słońca i ciągłymi przeziębieniami moich Dzieci. Okres jesienno-przedszkolny to wyzwanie. Niedawno zaczęłam przeglądać książkę Pani Agnieszki Maciąg Smak Świąt, bo mimo że dotyczy bardziej okresu zimowego, to traktuję ją jako taki fajny podręcznik pozytywnie nastrajający do jesienno-zimowego okresu:-). Co do szycia, to faktycznie, też w tym okresie mam więcej czasu na szycie, dłuższe wieczory to wspaniała okazja do wyciągnięcia maszyny. Pozdrawiam ciepło.

  3. Lubię jesień za jej pełne energii kolory, za smak dyni (rozgrzewająca zupa z imbirem to to co bardzo lubię), czasem nawet za deszcz stukający o szybę leniwie i kojąco. żal mi tylko tych coraz krótszych dni, szybjko zapadającego zmroku i przeszywającego chłodu o poranku…

  4. U mnie jesienią rządzi herbata z miodem, imbirem i cytryną 🙂 Uwielbiam! Ale przyznaję – nie potrafię się zabrać za moją maszynę… ciągle coś… Motywacja kuleje 🙂 Listopad się za chwilę skończy, zostało mi jeszcze miesiąc zimy – może zdążę 🙂 Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s