STYL ŻYCIA / W PODRÓŻY

Jak spakowałam się w walizkę podręczną? Historia moich podróżniczych potyczek.

 

jak się pakować kolażPODRÓŻUJ STYLOWO

Historia mojego bezsensownego pakowania sięga początku lat 90 tych, gdy zaczęłam wyjeżdżać na swoje pierwsze samodzielne obozy i weekendy. Strategią wyjazdową była wtedy bardzo znana praktyka: czym więcej, tym lepiej. Do niebieskiego harcerskiego plecaka pakowałam ile tylko się dało wcisnąć i potem podnieść. Jechałam na obozy siatkarskie obładowana jak wół, a jednak zawsze niekompletnie spakowana. Nagminnie zapominałam o bieliźnie na zmianę, czy śpiworze. Plecak pełen, a ja pod podejrzanym kocem,  który gdzieś znalazłam, modliłam się by majtki wyschły mi przez noc 🙂

jak się pakować (5)Sposób na elegantkę

Z biegiem lat zmieniłam strategię i pakowałam się na elegantkę. Gdziekolwiek się nie ruszyłam, musiałam mieć z sobą krótką sukienkę i buty na obcasie. Apogeum tej metody nastąpiło, gdy poleciałam do Stanów pracować w kuchni nad jeziorem i zabrałam z sobą czarną marynarkę, spódnicę ołówkową i czółenka, a nie miałam tenisówek i dresów do pracy. (Dzięki Bogu za Wal-Mart….) Jedynym moim usprawiedliwieniem jest, że planowałam po programie work&travel pracować w Nowym Jorku.

Zmieniłam jednak zdanie i zamiast kariery w Big Apple, postanowiłam spełnić swoje marzenia i kupiłam bilet do Ameryki Środkowej. W związku z tym 6 tygodni ciągnęłam za sobą tą wielką malinową walizkę (z eleganckimi wdziankami). Byłyśmy z koleżanką tak biedne, że lokalny autobus stawał się wielkim luksusem. Większość czasu po prostu turlałyśmy bagaże ze stacji autobusowych do hosteli i z hosteli na autobusy. Morał z tej historii jest taki, że nawet z ogromną, ciężką walizą można sobie poradzić w dżungli, na wulkanie i dzikiej karaibskiej plaży 😉

Beztroski epizod

Taszczenie walizy wiele mnie nauczyło. Trochę zmądrzałam, wyciągnęłam wnioski. Podglądałam innych backpack’erów i zamiast walizki nabyłam wygodny plecak. Przestałam wozić z sobą eleganckie wdzianka, a zaczęłam ubrania do wyrzucenia. Tak… to był właśnie nasz  nowy genialny pomysł: na kloszarda/zakupoholiczkę. W podróż brałam ubrania, które miały wylądować w śmietniku, takie w których w Polsce sprzątałam piwnice czy wynosiłam śmieci 🙂 Myślałyśmy, że to system bez wad. Z każdym dniem plecak był lżejszy, zaoszczędzałyśmy na pralni, a na koniec mogłyśmy oddać się zakupom na azjatyckich rynkach i przywieść 30 kg nowych ubrań, torebek i butów.

jak się pakować (1)Travel in style

System na kloszarda/zakupoholiczkę załamał się, gdy mój mąż stał się towarzyszem wyjazdów. Nie chciałam przy nim wyglądać jak bezdomna, ewentualnie niczym nieogarnięta blondynka targać wielkich walizek przez pół świata. Marzyłam, by podróżować stylowo i sensownie.

jak się pakować (2)

Jestem już bliska ideału. Widok mojej walizki na 6 dniowy wyjazd do Bercelony napawał mnie dumą. Przeszłam długą i wyboista drogę. Oto rady okupione potem i łzami:

1. Sprawdź pogodę

Zaczynałam podróżowanie w czasach, gdy nie wiadomo było, co człowieka czeka po przyjeździe: deszcze, upały a może fala mrozów? Kiedyś pakowanie się na każdą okazję miało sens, teraz nie za bardzo. Nawet w telefonie można sprawdzić prognozę na nadchodzący wyjazd. Z dużą dokładnością jesteśmy w stanie przewidzieć jakie ubrania będą potrzebne. Sprawdzanie pogody ma sens szczególnie, że często działamy na zasadzie automatu i myślimy schematami: Hiszpania=Upały.

Prognoza na majówkę w Barcelonie zaskoczyła mnie: 3,5 dnia słońca 22-24 stopnie i 2 dni deszczowe 18-19 stopni, czyli zimniej niż w Polsce. Dzięki przezorności w mojej walizce widzicie 3 cienkie sukienki z dłuższym rękawem i sandałki na słoneczko. Do tego bluzka w paski, sweterek, trench i baletki na deszcz.

2. Przygotuj zestaw na każdy dzień

Skończyłam ze spontanicznością, zostawianiem sobie niezliczonych opcji i pokusą pakowania najnowszych uszytków. Gdy wiem jaka będzie pogoda i co chcę robić układam sobie w głowie plan ubrań na każdy dzień. Inaczej przecież ubieram się do pracy, a inaczej na weekend w Bieszczadach. Zazwyczaj z góry wiem, czy czeka mnie wyjście do teatru, czy grill na bezludziu. Konkretny dzień- konkretna aktywność- konkretny i kompletny outfit.

Pakuję się też całymi zestawami. Jeśli na spacer po mieście to wygodne buty, luźne spodnie, koszulka, trench, pasująca bielizna i torebka. Jeśli dzień w górach to sportowy strój, odpowiednie obuwie, bielizna termiczna, kurtka, plecak. Dopiero gdy mam kompletne zestawy na różne aktywności, eliminuje to co się da. Rozważam, czy mogę wziąć tylko jedne spodnie i 3 różne bluzki etc.

Także PLAN, a nie automat. Wyjazd to nie codzienność. Wrzucenie do walizki swoich normalnych ubrań bez zastanawiania się czy pasują na ten konkretny wyjazd, czy nie, jest stratą miejsca w walizce. Podróż rządzi się swoimi ubraniowymi prawami.

jak się pakować (3)3. Co sprawia, że czujesz się jak w domu?

Dbanie o swój komfort jest ok. Kiedyś myślałam, że prawdziwym podróżnikom to nie przystoi, a ja mogę przetrwać w każdych warunkach. Myć się hostelowym mydłem do rąk i spać w T-shircie. Przetrwać może i mogę, tylko po co? Teraz staram się zabierać te malutkie rzeczy, które uprzyjemniają mi codzienność również w podróży. Mini luksusy. Do 100 ml buteleczek przelewam ulubiony fryzjerski szampon i odżywkę, biorę ekologiczną gąbkę, koszulkę nocą i szlafroczek (granatowa i czarny na zdjęciach), orzeszki i zieloną herbatę. Małe rzeczy, a cieszą.jak się pakować (4)

4. Rolowanie= zwijanie w rolki

Wszystko przygotowane, a teraz jak to zapakować, tak by się zmieściło i nie pogniotło? Na tegorocznej majówce testowałam nową metodę, która pojawia się właściwie w każdym vlogu* poświęconym pakowaniu: rolowanie. Autorki zapewniają, że dzięki temu więcej ubrań się mieści i nie są pogniecione. Mnie najbardziej interesował właśnie ten ostatni aspekt. Do małej walizki podręcznej nie mogłam spakować turystycznego żelazka, więc pokusiłam się o rolowanie. Na zdjęciach widzicie, że wzięłam ze sobą bawełniana sukienkę w paski, granatową z wiskozy i zieloną z jedwabiu. Możecie je dokładnie obejrzeć:

https://pracowniastroju.com/2016/04/18/od-pomyslu-do-ubrania-ile-godzin-trwa-szycie-letniej-sukienki/

https://pracowniastroju.com/2016/04/12/sloneczny-print/

https://pracowniastroju.com/2013/09/16/tylko-my-dwoje/

Wszystkie były wyprasowane przed wyjazdem i delikatnie zrolowane. Przypuszczałam, że bawełna dobrze zniesie podróż, ale miałam duże wątpliwości co do wiskozy i jedwabiu. To bardzo wymagające i gniotowe materiały. Trzymałam je w walizce ok 9h. Każda z nich przetrwała podróż w nienagannym stanie. Nie wygniotły się i były idealne. Mogłam je nosić bez ponownego prasowania. Jestem zafascynowana tą metodą. Ma tylko jedno ale:

Samo zwijanie ubrań nie jest wystarczające. Ubrania nie mogą być mocno ściśnięte i upchane tak, że ledwo można zamknąć walizkę. Przekonałam się o tym wracając. Do tego co widzicie ideału, dorzuciłam pamiątki: 40 cm figurkę, puszki ciastek, szynek. Jednym słowem zapchałam walizeczkę. Jak należało się spodziewać, ubrania wyciągnęłam w Warszawie pomięte.

Cudów nie ma. Ubrania z zapchanych, ledwo zamykających się walizek będą wymięte. Jeśli jednak ograniczycie się i ułożycie zwinięte/zrolowane nawet najbardziej wymagające sukienki, w miarę luźno, możecie żelazko zostawić w domu

 

jak się pakować (6)5. Najcięższe rzeczy na siebie

Na koniec rada na podróże samolotem. Jest w nich zawsze chłodno i nawet ja, która biegam w sandałkach w kwietniu, nie lecę nigdzie w krótkim rękawku i odkrytych butach. Do samolotu warto się ubrać ciepło, a najlepiej na cebulkę. To idealny pretekst, by najcięższe ubrania ze swojej walizki podręcznej ubrać na siebie. Kurtka, sweter, ciężkie spodnie i buty. To rozsądny look na lotnisko i sposób na miejsce w walizce. Powyżej ja na lotnisku Chopina kilka dni temu 🙂

W skrócie

Przerobiłam w swoim życiu kilka metod pakowania. Testowałam upychanie do granic możliwości, zabieranie ze sobą zawsze eleganckich sukienek czy wreszcie najbardziej oryginalny z moich pomysłów: noszenie i wyrzucanie ciuchów. Żadna z tych metod nie zdała egzaminu i powodowała, że jeździłam z ciężkimi walizkami/ plecakami i byłam ubrana nieadekwatnie do okazji. Dopiero system dokładnego planowania uszczęśliwił mnie. Sprawdzam pogodę, planuje strój na każdy dzień i biorę swoje umilacze. Jeśli lecę samolotem, najcięższe ubrania zakładam na siebie.

Te 5 zasad bardzo usprawniło moje pakowanie. Mam nadzieję, że i wam pomogą w stylowym podróżowaniu.

Jakie są wasze rady podróżnicze? Jak jeszcze ułatwić sobie pakowanie?

Czekam na pomysły i komentarze.

Pozdrawiam

Ania

 

*ps. Chętnym na zagłębienie tematu polecam 3 filmiki anglojęzyczne o pakowaniu.

Advertisements

12 thoughts on “Jak spakowałam się w walizkę podręczną? Historia moich podróżniczych potyczek.

  1. Ja nienawidzę taszczyć niezliczonej ilości toreb, nawet na wyjazd samochodem staram sie pakować w jedną walizkę i to w mierę najmniejszą. Nie lubię też wyglądać jak turystka. Do twoich rad dorzucę jeszcze jedną. Na krótkie wypady pakuję rzeczy kolorami. Np. tylko czarno-białe albo granaty tak aby wszytko mozna bylo komponowac z zabranymi butami. Na miesięczny wyjazd do azji 3 lata temu spakowałam jeansowe doły (spodnie i spódnice) beżowe buty i góry w odcieniach pudrowego różu granatu i jakiś brązowy niegniotący się topik. Na chlodniejsze dni ( Chiny w listopadzie) miałam sweterek katanę i marynarkę ubrane jedno na drugie. Wszystko w podręczną i świetnie się sprawdziło.

    • Na miesiąc jeszcze nie próbowałam się spakować w bagaż podręczny, ale bardzo dziękuję Ci za komentarz- znaczy, że można. Popieram oczywiście Twój pomysł z kolorami. U mnie granaty, biele i beże- uniwersalne kombinacje

      • Na miesiąc jest dokładnie tyle samo, co na kilka dni 😉 Można dorzucić ciut bielizny i ze dwie rezerwowe podkoszulki, ale baza ta sama. W końcu są pralnie !

  2. Rozbroiłaś mnie tym sposobem z wyrzucaniem ubrań – w życiu bym na to nie wpadła, a przy Twojej argumentacji rzeczywiście nabiera to sensu 🙂 Mam właśnie za sobą weekend z weselem – 600 km pociągiem z niespełna rocznym dzieckiem i o tyle o ile mogę zgodzić się co do rad dla dorosłych – ok, ale niestety Maluszka nie da się niestety spakować w zestawy, bo nigdy nie wiadomo ile dziennie będzie nam potrzebnych 🙂 Na szczęście to mija i mam zamiar w przyszłości nauczyć moją Haniulkę tych wszystkich cennych rad, które zebrałaś 🙂

    • Na swoją pierwszą podróż z synem, gdy miał 6 miesięcy jechałam zapakowana po sufit 🙂 Teraz Franek ma 2 lata i pakuję go podobnie jak siebie. Dużo bawełnianych koszulek i spodenek dresowych plus to co pogoda wskazuje: gumaki albo czapkę z daszkiem.

  3. Aniu, lubię Twój sposób ujmowania danego zagadnienia- konkretnie i na temat:-). Zawsze znajdę u Ciebie wartościowe porady. Twój sposób na kloszarda/zakupoholiczkę rozbawił mnie, w życiu bym na to nie wpadła. I tak jak sama już z pakowaniem siebie jestem coraz bliższa Twojemu podejściu i widzę, że robię postępy, tak z pakowaniem moich dzieci mam problem. Niedawno wyjechałam do Warszawy i kawałek poza Warszawę, odwiedziny u rodziny. Mój samochód spakowany był do ostatniego wolnego miejsca. Czułam się jak wielbłąd:-). Najwięcej w tym było rzeczy moich dzieci (synek prawie czterolatek, córka 9 miesięcy), w tym wózek. Mam nadzieję, że w pakowaniu dzieci dojdę również do takiego etapu jak pakowanie siebie:-). Pozdrawiam.

    • Znam to wielbłądzie uczucie 🙂 Też tak się pakowałam. Teraz wymyśliłam, że każdy ma swoją walizkę i poza nią nie wychodzi. Żadnych worków, reklamówek, toreb, gadzetów. Nawet zabawki maja się zmieścić do walizki dziecka. Dużo lepiej się to prezentuje w bagażniku i nie robi takiego poczucia chaosu.

  4. Dzięki za wspaniałe rady. Jesteś nie tylko wspaniałą krawcową, ale jeszcze doskonale zorganizowaną osobą. Gratuluję. Pomysł z rolowaniem rzeczy jest doskonały. Myślę, że przeżyty w ten sposób miesiąc też jest możliwy. To kwestia jeszcze bardziej precyzyjnych decyzji. Nawet, jesli będzie potrzebna trochę większa walizka, to też jest wygodna metoda, bo mamy nadal jeden bagaż, a nie pięć.

  5. Post jak w walizkę strzelił! Właśnie pakuję się do Warszawy. Tyle, że metody już sobie dawno obczaiłam. Teraz jadę z Myszonką (7m) Myszonka zapakowana w torbo-plecak z Decathlona – polecam!, ja w walizeczkę + składany wózek i imć Królewna w nosidle. Dziś w nocy czeka mnie jeszcze prasowanie i selekcja do wylotu nr 2 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s