KRAWIECKIE MOTYWACJE / Sukienka

30 sukienek: skutki wiosennej inwentaryzacji.

30 sukienek. moja szafaPRZEGLĄD SZAFY

Czy 30 sukienek to dużo? Dla mnie na pewno nie 🙂 Sobotni poranek spędziłam na wymianie garderoby z zimowej na letnią. W górne szafki poszły kozaki, botki i akcesoria zimowe. Z sezonową wymianą sukienek miałam jednak problem. W tym roku nie szyłam typowo grubych i ciepłych sukienek, wiec do 11 całorocznych dołączyła letnia kolekcja 19 sztuk. Jeśli chodzi o sukienki to jestem zapaloną maksymalistką. Nic na to nie poradzę, ba wręcz z dumą kontynuuje rozwój swojej rozbuchanej szafy. Sukienki to wyspa obfitości na tle reszty mojej garderoby, a nawet mieszkania. Lubie białe, gołe ściany, skromne dekoracje i puste blaty kuchenne. Zasady minimalizmu jednak nie tyczą się sukienek. One rządzą się swoimi prawami 🙂

WIĘCEJ NIE ZNACZY LEPIEJ. PRZED SEZONOWA SELEKCJA

Sukienek mam faktycznie dużo, ale wierzcie mi każda przechodzi sito ostrej selekcji. Jestem teraz nawet bardziej bezwzględna dla moich kreacji, niż wcześniej. Po sztuce japońskich porządków ( https://pracowniastroju.com/2016/02/05/magia-zmian-w-domu-i-pracowni/) tylko egzemplarze, które wywołują we mnie pozytywne emocje i są w nienagannym stanie maja prawo zawisnąć na wieszakach. Pozwólcie, że pokażę wam to w odpowiedniej perspektywie: na blogu w kategorii sukienki mam 86 wpisów, co oznacza, że przez 3 lata uszyłam ponad 86 sukienek. Kilkunastoma nie zdążam się podzielić 🙂 W perspektywie 100, które mogłabym mieć, 30 wygląda całkiem skromnie 🙂

Selekcja jest konieczna, bez różnicy na rozmiar szafy. Na wieszakach lubię mieć same perełki. Bez względu na to, czy jest ich 3, czy 30. W przed sezonowej selekcji pozbyłam się pięknych sukienek, które nie pasowały do mojej figury. Po co się pogrubiać? Eliminuję też kreacje w kolorach, których już nie lubię. To nie sukienka ma być piękna sama w sobie, a ja w sukience mam się prezentować ładnie. Subtelna różnica, ale istotna. Staram się, by ubranie mnie zdobiło, a nie odwrotnie.

30 sukienek. IKONAMOJE KOLORY … i ZIELEŃ

W temacie kolorów nie mogę pominąć ciekawego wątku. Zaczytywałam się ostatnio w książce znanego hollywodzkiego stylisty David Zyla: Color your style. Propaguje on teorie dobierania kolorów na podstawie tego co już dała nam matka natura. Według niego najlepiej wyglądamy w barwach, które możemy odnaleźć w swoich oczach, żyłach, włosach, skórze. Temat doboru odpowiednich kolorów rozwinięty jest na 250 stron :). Jeszcze nie wiem jak potoczą się losy do-kolorowania mojego stylu tą metodą, ale na pewno zwróciłam uwagę na dużą ilość zieleni i złota w mojej naturalnej urodzie. Mam zielone oczy i żyły, złotawy odcień skóry i włosów, a ani zieleni, ani złota nie nosiłam zimą. Może coś mnie omija? Ucieszyłam się, że posiadam kilka letnich zielonych sukienek z zeszłego roku. Przychylniejszym okiem spojrzę na te kolory.

CZEGO CHCIEĆ WIĘCEJ?

Czego może chcieć kobieta, która ma 30 sukienek? Sama się zastanawiam 🙂 Szycie nowych sukienek to zdecydowanie nie zaspokajanie mojej ubraniowej potrzeby, to przyjemność sama w sobie. Przyjemność tworzenia nowego ubrania i noszenia unikatowego egzemplarza. W mojej głowie krążą kolejne sukienkowe pomysły. Chcę zmierzyć się z tkaninami i wykrojami, których jeszcze nie próbowałam. Oczekujcie koronek, haftów, kwiatów i oczywiście zieleni.

Moja spowiedź dobiegła końca. Sezon wiosna-lato zaczynam z 30 sukienkami. Mam zamiar wzbogacić się o kilka unikatowych egzemplarzy w oryginalnych kolorach i wzorach. A jak wygląda wasza wakacyjna szafa? Ile w niej sukienek, a ile planów?

Czekam na relacje z waszej wymiany garderoby. Co będziecie szyły? A może zdradzicie mi namiary na wasze sprawdzone wykroje sukienek?

Pozdrawiam

Ania

Advertisements

21 thoughts on “30 sukienek: skutki wiosennej inwentaryzacji.

  1. Już jakiś czas temu miałam pomyśleć o mojej letniej garderobie, ale na najbliższe miesiące mam głowę pochłoniętą rozmaitymi imprezami rodzinnymi, więc moje szycie podąża póki co w tym kierunku. Zwieńczeniem tego ma być wesele mojej siostry, na które planuję uszyć sobie właśnie koronkową sukienkę. Co będzie później, jeszcze nie wiem. Zapewne uszyję sobie coś letniego, wakacyjnego, ale jeszcze nie mam konkretnych planów. Twoja kolekcja sukienek jest imponująca i robi wrażenie. Powiem Ci, że coś w szyciu sukienek jest na rzeczy :). O ile inne części garderoby szyję z potrzeby, o tyle sukienki właśnie dla samej przyjemności szycia i oczywiście noszenia.

  2. Zgadzam się z poprzednim komentarzem Kasi. Szycie sukienek to czysta przyjemność. Ciekawa teoria z tymi kolorami które do nas pasują. Może to dobry kierunek dla stworzenia własnego stylu? Wciąż go szukam. Co do zieleni w Twojej garderobie Aniu, to kombinuj. Pamiętam jedna Twoja sukienkę z zeszłego roku, miała zielone printy i wyglądałas w niej oblednie 🙂 no i odnośnie wpisu o czerwonej kurtce – świetna, ciesze się ze się na nią skusilas. Pozdrawiam 🙂

    • Asia, akurat ta książka jest tak przeładowana wiedzą, że potrzebuję wsparcia bardziej analitycznej przyjaciółki, by wykryć liczne kolory moich tęczówek. Oczywiście ta metoda zakłada, że pasują Ci odcienie kolorów jakie nosisz na sobie, a nie tak po prostu jakikolwiek zwykły zielony 🙂 Można autora zobaczyć i posłuchać na youtube

  3. Aniu, podzielam Twoją pasje na temat szycia i noszenia sukienek. Planów i materiałów mam już dużo, ale jak do tej pory brakowało mi czasu na szycie. Twoje wpisy bardzo inspirują mnie do działania i sprawiają że chce mi się szyć te sukienki. Mam podobne preferencje co do fasonów sukienek które podkreślają talię, wiec twoje wpisy na temat wykrojów z burdy są dla mnie bardzo cennymi wskazówkami. W zimę uszyłam sukienkę typu księżniczka z burdy i podzielam Twoja opinię na temat podwyższonej tali, która wypadła mi za wysoko pod żebrami.Dziękuję za Twoje wpisy i cenne rady, które śledzę już od dłuższego czasu. Marzą mi się też same sukienki w szafie a widzę na Twoim przykładzie, że jest możliwe uszyć tyle sukienek i się z nich cieszyć.Pozdrawiam.

    • Marta, dziękuję za piękny komentarz 🙂 Bardzo się cieszę, że czerpiesz zachętę z moich wpisów. Posiadanie 30 sukienkę jest możliwe, ale wymaga takiej codziennej dyscypliny. To naprawdę te minutki się liczą. Trzymam kciuki za Twoją szfę

  4. Uwielbiam sukienki, ale to już niejednokrotnie pisałam:-). Zrobiłam się ogólnie monotematyczna w szyciu, ponieważ ostatnio szyję głównie sukienki i spódnice, ale w sumie dobrze mi z tym:-) (idąc za Twoim przykładem i inspirując się ubiegłorocznym postem „Moja mas-produkcja” szyję obecnie trzy spódnice ołówkowe jednocześnie:-)). Sukienek na sezon wiosna-lato mam kilka, ale cały czas tworzę kolejne:-). W planach jest m.in. motyw kwiatowy, koronkowy i wyraźne kolory: biel, czerwień, trochę granatu. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Z wielką chęcią obejrzę Twoje nowe projekty. Zapraszam do siebie, pojawiła się sukienka, którą odkryłam dzięki temu, że zobaczyłam ją na Twoim blogu:-) (Sukienka 122, Burda 11/2012). Pozdrawiam.

  5. Ania, super wpis! 30 sukienek to niby strasznie duzo, ale jak przeliczylam swoją kolekcję to mam ich łącznie 35 z czego 30 nie nosilam conajmniej od dwóch lat. Czas zrobic selekcję!:)

  6. Z przyjemnością przeczytałam Twój wpis.Ja moich sukienek to już nawet nie liczę.Zawsze gdy szyję nową mój mąż łapie się za głowę i pyta która to już z kolei.Lubię sukienki,ostatnią którą uszyłam jest na przyszłość.Pozdrawiam.

  7. Aż poszłam do swojej szafy policzyć ile swoich sukienek wyprodukowałam … Wisi ich tam 47 sztuk, ale to nie wszystko, szyję wszysko x2, bo dla siostry, oprócz tego na ciepłe dni czekają na wyciągnięcie letnie kolory i fasony i kolejne czekają w kolejce do szycia …. A w życiu, tak jak Ty jestem minimalistką
    Poza Tym, świetny blog, zawsze mnie inspirujesz
    Pozdrawiam
    M

  8. Poszłam do szafy policzyć. Wisi 10, z czego dwie za ciasne, a trzy w złym fasonie. Leżą na półce dzianinowe, chyba 5. Sukienki u mnie na jakieś okazje albo w lecie ewentualnie. Jakąś na wesele muszę uszyć, ale nie mam jeszcze wykroju. Jedwabna ma być, pierwsza.

  9. witam pani Aniu, od dawna obserwuję pani bloga i jestem pełna podziwu dla pani perfekcji w szyciu.Jest pani dla mnie inspiracją.tez uważam im więcej sukienek tym lepiej:)(oczywiście dobrze dopasowanych), tak jak butów..i tu moje pytanie w poscie o 30 sukienkach na zdjęciu widać piękne brązowo- rude sandałki w paski,gdzie je mozna kupić i co to za firma..będę wdzięczna. za odpowiedz…

    • Beato, czy mówisz o sandałkach na wyższym obcasie po lewej, w rzeczywistości złoto-karmelowych? To nabytek z przed roku czy dwóch firmy Bruno Premi. Jeśli chodziło o te bardziej po prawej beżowo- brązowe to Scapa, tegoroczna kolekcja. Bardzo dziękuję za komplementy i pozdrawiam ciepło 🙂

  10. Ładnie wygląda Twoja szafa, kolorystycznie bardzo spójnie. Ja mam małą szafę, raczej bluzki, spodnie, swetry i nie na wieszakach, tylko w stosikach. 😉 Gdybym miała liczyć, czego najwięcej wyprodukowałam, to jednak będą swetry. Zajmują strasznie dużo miejsca, ale wszystkie lubię!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s