Umiejętności / Wykrój / ŁATWE POCZĄTKI

Rozmiar wykroju do sylwetki. Jak dobrać właściwy i na co zwracać uwagę?

2016-04-15 10.49.11DOBIERANIE ROZMIARU WYKROJU

Wszystkie chcemy, by ubrania wyglądały na nas idealnie. Ciężko to osiągnąć kupując ujednolicone rozmiary w sklepach, bo kobiet nie da się podzielić na 6 czy nawet 10 kategorii. Każda z nas ma inne kształty. Szyjąc możemy pomóc naszej sylwetce. Mamy przywilej dobrania rozmiaru i zmodyfikowania wykroju tak, by leżał na ciele bez zarzutu ( lub chociaż jak najlepiej :)) Jak się zabrać za dopasowywanie wykroju do sylwetki? Małymi, nieśmiałymi kroczkami doszłam do pewnego systemu, który mi się sprawdza. Podzielę się z wami droga do dobrania i zmodyfikowania rozmiaru tak, by był jak najlepszy.

Instrukcja i rozmiar sklepowy

Zaczynamy od absolutnej podstawy. Jaki masz rozmiar? Najrozsądniej jest oczywiście zmierzyć się i postępować zgodnie z instrukcjami zbierania miary załączonej do wykroju. Ja zrobiłam tak może raz, ale wynik okazał się podejrzany 🙂 Zdecydowanie lepiej jest wyjść od swojego rozmiaru sklepowego. Każda z nas go zna i wie czego się spodziewać po ubraniu np. 38. Dokładne mierzenie i teoretyczne dobieranie rozmiaru mija się często z celem, bo wykroje są różnie zaprojektowane. Niektóre luźne, inne wąskie. Mam wrażenie, że zapas krawiecki też różnie jest dodawany do wykrojów. Raz 4 cm luzu, raz nic.

Miara na wykroju

Dużo bardziej sprawdza mi się szycie na podstawie sklepowych rozmiarów i dokładne zmierzenie konkretnego wykroju. Centymetrem sprawdzam na planowanym modelu ile rozmiar 38 ma w pasie, jak szerokie są rękawy i ile miejsca jest na biodrach. Jeśli większość wymiarów się zgadza, to wybieram rozmiar i z niego powstaje papierowy wykrój. Jeszcze na papierze nanoszę pierwsze zmiany.

Mój przypadek: mniejsza góra, większy dół

Moja najczęstsza modyfikacja w wykroju to dodanie centymetrów w biodrach. Są szersze, niż rozmiar 38 przewiduje 🙂 Jeśli szyję spodnie lub spódnicę to oczywiście wybieram je w rozmiarze większym tzn. 40, ale gdy planuję sukienkę, muszę jej dół poszerzyć. Czasem odkalkowuję dwa rozmiary mniejszą górę i większy dół. Łączę je w tali i kombinuję już na materialne, by to dobrze wyglądało. Często też wybieram jeden rozmiar i poszerzam spódnicę w okolicy bioder. Dodaję po 1 cm na krawędziach. Nie jest to profesjonalne poszerzanie, bo takie zakłada podzielenie planowanego dodania np 4 cm na wszystkie zszywane elementy tzn. te 4 ekstra centymetry dodajemy i na krawędzie i na wszystkie zaszewki.

talia wyżej i niżejWysoka kobieta

Moim drugim wyzwaniem jest wzrost. Jestem wysoka, a większość wykrojów projektowana jest na statystyczną Polkę o wzroście 165 cm. By nadrobić te 9 cm, prawie zawsze wydłużam oryginalny wykrój. Najlepiej u mnie sprawdza się dodanie 1,5 cm do tułowia. Wydaje się niewiele, ale naprawdę zmienia cały strój. Talię mam już nie pod żebrami, a tam gdzie być powinna. Mam nadzieję, że jest to widoczne na zdjęciach. Po lewej jedna z moich pierwszych sukienek w nietkniętym wykroju, po prawej kreacja z małymi modyfikacjami wydłużającymi.

Miejsca szczególnej troski

Po kilku samodzielnie uszytych ubraniach zorientujecie się, które części waszego ciała są niewymiarowe. U mnie na przykład takim newralgicznym miejscem są ręce, a szczególnie bicepsy. Wygląda na to, że bywają za duże jak na rozmiar 38 🙂 Muszę szczególnie uważać i za każdym razem mierzyć wykrój w obwodzie rękawa, by się upewnić, czy będzie pasował. Pierwsze przeszycie rękawa robię zazwyczaj o 1 cm większe, niż to wynika z wykroju (na zapasie 1,5 cm, szyję tylko 1 cm od krawędzi. Dzięki temu rękaw po rozłożeniu jest 1 cm szerszy).  Próbuje na sobie i dopiero wtedy zwężam do zalecanego rozmiaru. Warto znać takie miejsca w swoim ciele i być na nie szczególnie wrażliwym. Szyjemy po to, by ubrania leżały idealnie i mamy wpływ na to, jak sylwetka będzie się prezentować.

Materiał niespodzianka 

Pisząc o dobieraniu rozmiarów nie mogę pominąć istotnego faktu, że każdy materiał zachowuje się inaczej podczas szycia. To jak  ubranie będzie się układać na ciele zależy od jego grubości, sztywności i domieszki lycry, elastanu. Czym cieńszy i bardziej rozciągliwy materiał tym luźniej będzie wyglądała gotowa sukienka (luźny materiał to np. https://pracowniastroju.com/2016/04/18/od-pomyslu-do-ubrania-ile-godzin-trwa-szycie-letniej-sukienki/) Grubsza i sztywniejsza krepa wiskozowa z lycrą będzie już na tym samym wykroj prezentować się bardziej obciśle ( np https://pracowniastroju.com/2016/04/04/mindfulness-byc-tu-i-teraz/).

Żelazko, które zmienia wszystko

No i ostrzeżenie. Zbyt wysoka temperatura żelazka potrafi zmniejszyć nam rozmiar sukienki o jeden. Na nic się zda pieczołowite mierzenie siebie i wykroju, jeśli zniszczycie swoja pracę jednym pociągnięciem gorącej pary. Pierwszy raz zdarzyło mi się to kilka lat temu i chciałabym napisać, że był to pierwszy i ostatni raz. Niestety nie uczę się na swoich błędach tak szybko, jak powinnam. Teraz staram się prasować przez wilgotną pieluchę lub zaczynać od niższych temperatur żelazka i obserwować co dzieje się z materiałem.

2016-04-15 10.50.02W skrócie

Dobieranie wykroju Burdy lub innego modelu najlepiej zacząć od sprawdzenia swojego sklepowego rozmiaru. Potem dobrze jest zmierzyć na konkretnym wykroju obwód biustu, talii, bioder, odległość szyi od talii i zobacz czy pasują do twoich wymiarów. Zwróć szczególna uwagę na miejsca problematyczne twojej sylwetki i zostaw więcej zapasu na ewentualną korektę. Na koniec pamiętaj, że tkaniny różnie się zachowują przy szyciu, a większość nie lubi zbyt wysokich temperatur żelazka. Wystarczy zwrócić uwagę na kilka elementów, by uszyć dobrze dopasowane ubranie.

Powodzenia!

Mam nadzieję, że moje obserwacje pomogą wam w sprawnym dobieraniu rozmiaru wykroju do sylwetki.

Bardzo chętnie poczytam w komentarzach o tym co robicie z problematycznymi częściami ciała/ wykroju. Jak radzicie sobie z większym biustem, niż dany rozmiar przewiduje? Co robicie przy masywniejszej górze i drobnych wąskich biodrach?

Pozdrawiam Was serdecznie

Ania

 

 

 

Reklamy

21 thoughts on “Rozmiar wykroju do sylwetki. Jak dobrać właściwy i na co zwracać uwagę?

  1. Świetnie to opisałaś. Nieraz czytam na forach, że dziewczyny skroiły i pozszywały jakieś ubranie i okazało się dużo za duże, a wystarczy tak jak Ty zmierzyć papierowy wykrój. Ja mam duży biust i jestem wyższa niż statystyczna Polka, więc zawsze obniżam talię (tak jak Ty) i wybieram wykrój pod biust a talię dopasowuję do swojego wymiaru.

  2. Ciekawy post. Właśnie dopasowanie ubrania do sylwetki nawet jeśli wybrało się z tabelki swój sklepowy rozmiar, co także polecam, jest najbardziej żmudnym etapem szycia i najbardziej ten proces wydłuża. Ja mam raczej „standardową” proporcjonalną sylwetkę i wymiary zgodne Burdowym 38. Choć szerokość ramion zwężam już z automatu :). Myślę, że ta umiejętność przychodzi z czasem i ilością rzeczy, które się uszyło np. na podstawie Burdy. Poza tym mierzenie papierowej formy w newralgicznych miejscach jest chyba najlepszą metodą na uniknięcie krawieckich wtop.
    Warto też opracować sobie, np. na postawie gotowców z Burdy, formy podstawowe, dobrze leżące i dopasowane i potem używać je i modyfikować w zależności od potrzeb.Pozdrowienia

  3. Podpisuję się pod każdym zdaniem. Nie pojmuję też jak to jest, że wg. tabeli Burdy powinnam wybrać 42 a szyję tak jak ty 38 z również nieprofesjonalnie poszeżonymi biodrami, czasem rękawem i wszystko leży – no dobra chyba że faktycznie nie uwzględnie braku elastanu to jest dramacik. Także dziewczyny ignorować tabelę i mierzyć papier 😉

  4. Dekatyzujesz ubrania? Bo problem z żelazkiem pewnie z tego się bierze, że nie. 😉 To taka mała podpowiedź. Co do figury to mam podobnie 170 cm mała góra i pokaźny dół (różnica 2 rozmiarów). Dlatego od dawna nie kupiłam nic fajnego w sklepie.

    pozdrawiam, K.

    • Też od razu o dekatyzacji pomyślałam. Nie rozumiem, co się dzieje z podszewką. Przecież ciuch idzie czasem do prania, więc się zdekatyzuje. I czasem zmniejszy już gotowy zamiast przed szyciem.

  5. Bardzo pomocny post. Przy kolejnej sukience z pewnością skorzystam z uwag. Ja mam problem pomiędzy rozmiarem 36 a 34. Zwykle szyję większy bo boję się że 34 będzie za małe a w końcu mam mnóstwo zwężania a nie zmniejszę nigdy dokładnie do oryginalnego 34 który pewnie lepiej by się układał.

  6. Masz Aniu rację. Należy sobie wybrać taki uniwersalny model , dopasować do swojej figury i na takiej bazie jest wyjątkowo wygodnie szyć. Wszystko , co szyję staram się dokładnie pomierzyć , przyciąć, dodać lub ująć.Teraz to mam opanowane dokładnie, ale pierwsze egzemplarze moich uszytków były delikatnie mówiąc zbyt żyjące swoim życiem.
    Ja mam inny problem, bo nie dosyć , ze jestem bardzo wysoka/176/, to mam szerokie plecy, ręce też w okolicach bicepsów są masywne, długości rękawów nie te, wszelkie patki, kieszonki, zaszewki biustu , długości nie dla mnie. Nawet typowe wymiary modeli dla wysokich kobiet też nie dla mnie. Dlatego kilka lat temu zakupiłam pojedynczy model z katalogu burdy , idealnie dla mnie po maleńkich modyfikacjach i jest dla mnie bazą do wielu kreacji.Jak dla mnie sprawdził się ten sposób w 100%.
    Nie wiem Aniu jakie podszewki kupujesz, ale ja zawsze kupuję dla siebie wiskozowe i wszystkie dekatyzuję. A córka upodobała sobie podszewkę uszytą z batystu. Twierdzi , ze jest mięciutka, przewiewna i miła dla ciała. fantastycznie sprawdza się w sukienkach jedwabnych. A cena jest niewiele wyższa niż podszewki z wiskozy.

  7. Kiedyś mi pasowały gotowce z Burdy, ale po nagromadzeniu kg przestały, proporcje się zmieniły. Zwężam biodra i ramiona. Skracam długość pleców. Powiększam na biust.
    Wykroje w Burdzie są na 168, nie 165.

  8. Ile ja się nakombinowałam nad wykrojami z Burdy! Dół noszę 36, górę 38, czasem 40 (ze względu na biust, bo ramiona mam wąskie). Do tego mam 160 cm wzrostu. Z Burdy zdarzało mi się szyć zarówno rozmiar 34, jak i 42, które poddawałam przeróbkom. Na szczęście preferuję ubrania niezbyt dopasowane, raczej luźne, czasem oversize, więc na ogół po przeróbkach wykroju – tu wzoruję się często na swoich ulubionych ubraniach – i zszyciu jest ok. Jednak gdybym miała uszyć jakiś bardzo dopasowany żakiet czy suknię z milionem zaszewek, to przy swojej figurze chyba bym oszalała. 😉

  9. Pingback: Jak zabrać się za szycie letnich sukienek? | pracownia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s