STYL ŻYCIA

Będę szczuplejsza na wiosnę :)

SEKRETY ZDROWIA

Przebudziłam się z zimowego letargu. Dłuższe dni, dawka słońca i od razu robię się pełna energii do działania. Towarzyszyliście mi już w sprzątaniu składziku materiałów (https://pracowniastroju.com/2016/02/05/magia-zmian-w-domu-i-pracowni/) i pozbywaniu się niepotrzebnych magazynów z wykrojami (https://pracowniastroju.com/2016/04/07/ile-wykrojow-potrzeba-ci-do-szczescia/). Teraz czas na ciało. Czuję potrzebę, by zadbać o siebie na wiosnę i przygotować się do sezonu bikini. Zdradzę Wam moje sekrety, jeśli Wy podzielicie się swoimi 🙂

MontignacMONTIGNACU WRÓĆ

Znalezienie odpowiedniej diety zajęło mi całe lata. Zaczynałam od 1000 kalorii, nie jedzenia kolacji i zup kapuścianych. Żadna z nich nie działała na dłużej, bo nie miała szansy stać się moi stylem życia. Ograniczając posiłki czułam się słaba i rozdrażniona. Doświadczałam tylko chwilowego sukcesu, po którym następował powrót do stanu wyjściowego. Liczenie każdego liścia sałaty było nie dla mnie, więc w końcu dałam sobie spokój z dietami i pokochałam ciało takie jakie jest.

kloaż 8 kg lepszyJak to często bywa, ciąża zmieniła wszytko. Przechodziłam ją bardzo dobrze, tyłam poniżej normy, więc stwierdziłam, że chyba jestem jedną z tych szczęściar, które mogą jeść co chcą i wyglądać super. Nabawiłam się złego nawyku jedzenia słodyczy. Same pewnie wiecie jaki cukier jest uzależniający. Najpierw jesz orzeszki w karmelu raz w tygodniu, a za chwilę, codziennie zachodzisz do Żabki po paczuszkę. Owszem po ciąży zostało mi tylko 3 kg balastu, ale nowe słodkie nawyki sprawiły, że szybko zrobiło się z tego 7 kg.

Sięgnęłam swojego osobistego dna. Nie czułam się komfortowo w swoim ciele i chciałam coś z tym zrobić. Wróciłam na drogę bezsensownych diet z młodości, ale ani niejedzenie kolacji, ani ćwiczenia nie pomogły. Dopiero spotkanie z Tiną odmieniło moje życie i ciało. Moja droga koleżanka pojawiła się w restauracji promienna, odmłodzona i 10 kg szczuplejsza. Od razu chciałam poznać jej sekret.

Szybko Dieta Montignaca stała się i moim sekretem. Francuski sposób żywienia nie tylko pomógł mi w powrocie do formy, ale i stał się moim stylem życia. (na zdjęciach widzicie przed i po) Dieta pozwala najadać się do syta, co jest dla mnie kluczowe, a wymaga jedynie dobrego łączenia posiłków: albo węglowodanowe, albo tłuszczowe, ale zawsze z niskim Indeksem Glikemicznym.

Ważnym aspektem mojego sukcesiku była zmiana totalna i radykalna. Z domu zniknął biały cukier, białe mąki, białe makarony, słodycze. Pozostały same pełnowartościowe produkty, a mąż miał zakaz przynoszenia do domu niezdorowych pokus. Moi domownicy bardzo szybko przyzwyczaiła się do zmodyfikowanych posiłków i nie domagali się ziemniaków do kotleta. Mogę powiedzieć, że cała rodzina odżywia się po francusku. W dużej mierze dzięki temu łatwo mi utrzymać odzyskaną figurę. Montignac stał się naszym normalnym, codziennym stylem żywienia w domu.

Problem pojawia się, gdy wyjeżdżamy, idziemy do restauracji czy w gości, a że w okresie zimowym okazji nie mało to mam za co się brać na wiosnę. Po świątecznych rozpustach pełnych pierniczków, serniczków i mazurków wracam potulnie do francuskiego doktora. Kluczem do sukcesu jest restrykcyjne podążanie za zdrowymi zasadami. Dieta działa tylko, gdy się ją stosuje 🙂

zielona herbataZIELONA HERBATA

Powszechnie uważa się, że zielony napój wspomaga odchudzanie. Ma też wiele innych właściwości prozdrowotnych, z których najważniejsze to działanie antyoksydacyjne=przeciwstarzeniowe. Do tego wspaniały smak. Odkryłam go dopiero w Chinach, gdy podawano nam prawdziwą zaparzaną z liści zieloną herbatę. Wtedy jako studentka, znałam tylko gorzką zieloną herbatę z torebki, która nijak się ma do tej z pełnych liści. Moje ulubione to nadal herbaty Chińskie. Szczególnie lubię Long Jing (Lung Ching, Smocze Źródło). Dla mnie tak właśnie smakuje Państwo Środka ( więcej info tu ). W Polsce odkryłam też Milk Oolong, niesamowitą herbatę o lekkim zapachu mleka ( jej opis znajdziecie na stronie sklepu) .

Z nadejściem wiosny zamieniam kawę na zieloną herbatę. Ponownie staje się koneserem azjatyckich smaków, a do tego wspomagam odchudzanie.

ikonaRUCH TO ZDROWIE 

Na koniec oczywiście aktywność fizyczna. Nie ma pięknego ciała bez ruchu. Od listopada nikt mnie na siłowni nie widział, na spacerze też tylko w weekend. Rozleniwiłam się maksymalnie, ale to już się zmienia. Do planu treningowego, który 2 lata temu ułożył mi kolega postanowiłam wreszcie dodać nowości 🙂 Spodobały mi się podejrzane w magazynie Be Active ćwiczenia Ewy Chodakowskiej z beretem. (to jakby gumowy jeż) Okazało się, że na mojej osiedlowej siłowni są nawet dwa takie gadżety. Zaczęłam ich używać z przyjemnością i muszę powiedzieć, że coraz lepiej utrzymuję na berecie równowagę.

Do tego dorzucam ruch codzienny. Pogoda sprzyja spacerom z dzieckiem i parkowaniu samochodu dalej niż zazwyczaj. Zeszłam już do piwnicy, by przygotować rower. Łańcuch nasmarowany, odczyszczony, a rower przeszedł pomyślnie jazdę próbną. Za chwilę ruszamy z synkiem na wieczorne przejażdżki. Nic tak nie relaksuje po ciężkim dniu, jak kontakt z naturą.

PLAN W PIGUŁCE

Na wiosnę mobilizuję się i działam według moich sprawdzonych schematów. Szczęśliwie po wielu latach odkryłam co działa na mnie najlepiej. Znalazłam dietę= sposób codziennego odżywiania, który się sprawdza. Jedyne co muszę zrobić, to go bardziej restrykcyjnie zastosować. Do tego porzucam kawę na rzecz ulubionych zielonych napojów i dodaję trochę przyjemniej aktywności fizycznej. Jestem dobrej myśli. Na wiosnę będę szczuplejsza 🙂

Tyle ode mnie.

Jestem bardzo ciekawa waszych sprawdzonych metod na lepsze ciało. Piszcie i komentujcie 🙂

Pozdrawiam

Ania

 

 

Advertisements

13 thoughts on “Będę szczuplejsza na wiosnę :)

  1. Och zazdroszczę… 😉
    Doświadczam aktualnie frustracji, ponieważ to, co zawsze u mnie redukowało masę i kształty (bieganie) przestało ostatnio działać. Od trzech miesięcy biegam, od trzech miesięcy waga stoi w miejscu. Mogę wprawdzie twierdzić, że spalam tłuszcz, ale buduję masę mięśniową, lecz obawiam się, że nie o to chodzi. Diety nigdy nie były moją mocna stroną 😦 W każdym razie powodzenia w odzyskiwaniu formy życzę.
    Pozdrawiam.
    A.

  2. Po ciąży poszłam do dietetyka. W samej ciąży przytyłam tyle ile tabelki nakazują, ale nie wzięłam pod uwagę tego, że przed ciążą miałam 5 na plusie (dobrze się czułam ze swoim ciałem i nie przeszkadzało mi to tak bardzo). Dietetyk-lekarz sporządziła mi dietę dla mamy karmiącej dlatego chudnę dosyć wolno, ale w zeszłym miesiącu zrzuciłam 3,5 kg praktycznie bez ćwiczeń, których właściwie dietetyk zakazała, żeby po treningu niezdrowo się nie napchać, ani nie być wiecznie złą z głodu. Jem wszystko, co przed dietą (tylko cukier jest zakazany i owoce dozwolone w małej ilości), nie liczę kalorii, ale ważę posiłki. Dla mnie istotą było to, że po urodzeniu dziecka jadłam nieregularnie i tylko 1-2 razy dziennie. Teraz jem 4 posiłki (węglowodany+białko) i przekąski (warzywa, zupy warzywne ilość nieograniczona oraz nabiał i owoce w dozwolonej ilości). Przepisy od dietetyka są proste i szybkie, jednak przy 6miesięczniaku i tak zjadają czas. To minus każdej diety. W tym miesiącu trzymam się gorzej, ale uruchomiłam ćwiczenia. Chodzę na Buggy Gym (ćwiczenia na spacerze z wózkami dziecięcymi. W domu nie ma na to szans). Wizyta kontrolna w maju. Zobaczymy, jak mi pójdzie. Acha i polecam stronę z filmikami: http://www.sportsmama.pl/ Babka ćwiczy z dzieckiem i to jest super. Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki! Ja obiecałam sobie, że jak zejdę poniżej 70ciu to kupię sobie jedwab i machnę jakąś piękną szmatkę na lato.

    • Wizyta u dietetyka myślę, że jest dobrym pomysłem. Szczególnie jak znalazłaś kogoś, kto tak dobrze dobrał dietę do Twoich możliwości czasowych. Ja po ciąży tez zakupiłam płytkę z ćwiczeniami z noworodkiem, ale ani razu nie udało mi się jej odpalić. Ćwiczenia w klubie z dzieckiem jakoś tez nie wyszły, bo klub był daleko. U mnie w aspekcie sportowym sprawdziła się wieczorna siłownia, gdy mąż po pracy przejmował malucha. To był wtedy nawet relaks- wyjść z domu i pobyć sama z sobą.

  3. Gratuluję decyzji. Tak piszę, bo podjęcie się realizacji czegoś, o czym tylko się myśli (to o mnie) to nie lada wyczyn. Ale biorę przykład z Ciebie, koniec z myśleniem i gadaniem (niestety to też ja) o problemie. A dieta jest dobra, tylko czy wytrzymam bez ziemniaczków i chleba? Pozdrawiam. Ewa.

  4. Ania idziesz jak burza :)) gratuluje samozaparcia i konsekwencji w działaniu . Wszystkie na tym zyskujemy bo twoja energia udziela się również nam. Mój sposób na trzymanie kg w ryzach to rower, spacery i kije nordic walking. Polecam ! Kije wszędzie się sprawdzają a działanie mają lepsze od biegania :)) A zalety jakie poczytajcie same bo jest ich zbyt wiele by o tym pisać. Pozdrawiam.

    • Mam kije w domu (właściwie w piwnicy). Trochę je odłożyłam na bok, bo przeprowadziliśmy się i nie mieszkam już przy lesie. Dobrze ze mi o nich przypomniałaś, bo w sumie po parku tez można 🙂 Dobra energia idzie w dwie strony: z waszych komentarzy do mnie i vice versa

  5. Aniu, super że tak motywujesz do działania:-). Ja po urodzeniu drugiego Dziecka też postanowiłam wrócić do formy. Jest coraz lepiej. Wagowo jestem już usatysfakcjonowana, teraz pracuję troszkę nad rzeźbą ciała i ogólnie nad kondycją. Zakochałam się w treningach z Mel B, są rewelacyjne. Od grudnia ćwiczę razem z nią. Jakiś czas temu zmieniłam też dietę, chciałam po prostu zdrowiej się odżywiać. Pomagają mi w tym książki oraz blog Pani Agnieszki Maciąg (widzę, że Ty również korzystasz z jej książki:-)), no i wreszcie stopniowo, krok po kroku zrobiłam coś co chodziło mi po głowie od dłuższego czasu – odrzuciłam ze swojej diety mięso. Jem już tylko ryby co jakiś czas. Widzę dużą zmianę w swoim samopoczuciu, mam dużo energii i migreny nie są już tak uciążliwe jak kiedyś. Myślę, że ważne jest to, by dopasować dietę czy aktywność fizyczną najlepszą dla siebie, tak, by stało się to stylem życia, a nie utrapieniem. Powodzenia w realizacji planów, pozdrawiam Cię.

    • Agnieszka Maciąg i jej dieta niełączenia bardzo do mnie przemawia. Zaczęłam ją nawet stosować w okresie zimy. Dużym atutem jest możliwość jedzenia chleba z dobrym olejem. Nie działała na mnie jednak tak dobrze jak Montignac, więc wróciłam do francuskiego rozwiązania. Z Bloga Agnieszki korzystam, ma tam fajne przepisy i tez dzięki niej ograniczam mięso

  6. Sprawdzone sposoby na zgrabne ciało? Co osoba, to inny sposób – najlepiej dopasować plan żywienia do siebie, wyrzucić ze słownika słowo „dieta” lub zmienić jego rozumienie, wziąć pod uwagę swój typ budowy, zrobić podstawowe badania np. morfologię z rozmazem i zapisać się do mnie na konsultację :-D. Ile ludzi, tyle sposobów – najważniejsza jest motywacja i właściwie określony cel. Od tego zaczynam zawsze. Montignac jest ok, ale trzymaj określona pulę węgli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s