Akcesoria krawieckie / ŁATWE POCZĄTKI

Czy warto inwestować w manekin krawiecki?

dummyMANEKIN KRAWIECKI

Nie warto kupować manekina. To moja najprostsza odpowiedz. Manekin to nie jest niezbędnik w mojej domowej pracowni. Niemniej to ozdoba sama w sobie. Nadaje miejscu w którym szyjemy profesjonalizmu i charakteru. Każdy ma chyba taki obraz krawcowej czy projektanta ze szpilkami w zębach, który zmienia coś na manekinie. To poniekąd symbol szycia. Gadżet podwyższający nasz status. Jak już mamy manekin, to na pewno świetnie szyjemy 🙂

vintage tmanekinyMANEKIN W DOMU VS. MANEKIN W DOMU MODY

Manekiny, czy formy świetnie sprawdzają się w dużych domach mody. Claire B. Shaeffer w swojej książce „Couture sewing” dokładnie bada kulisy działania świata wysokiego krawiectwa i technik tam używanych. Duże domy mody maja odlewy swoich bogatych klientek, by nie kłopotać ich na pierwsze przymiarki. Sylwetka jest dokładnie odwzorowana na manekin/formę. Ma unikalne rozmiary i wygląda mniej więcej jak vintage manekiny na zdjęciu powyżej. Projektant dopasowujący kreację do klientki ma więc pojęcie jak wygląda i na tej podstawie przygotowuje pierwsze wersje lub przerabia istniejące.  Niemniej w późniejszej fazie, nawet u Chanel, dobrze jest zobaczyć jak ubranie pracuje na człowieku.

To jest właśnie moje główne zażalenie jeśli chodzi o używanie manekina. Sukienki nie leżą na manekinie tak jak na ciele. Może on być punktem wyjścia, ale skóra człowieka inaczej przyjmuje materiał. Wystarczy trochę się poruszać i już widać niedociągnięcia, które na manekinie są nie do wychwycenia.

Podsumowując posiadanie odlewu lub manekina z regulacją szerokości ma sens gdy szyjecie na zamówienie i chcecie się zorientować jak ubranie ma wyglądać. Jeśli, tak jak ja, szyjecie dla siebie, zdecydowanie lepiej jest wstać od maszyny i przeglądnąć się w lustrze.

manekin i torby

MANEKIN DLA ZAAWANSOWANYCH

Na filmiku pokazującym prace nad kultowych żakietem Chanel ( TU ), widzimy projektanta/konstruktora ubioru przy pracy. Tworzy ona unikalny wykrój żakietu i przykłada elementy wykroju do manekina, dopasowuje do jego kształtów. Jeśli to Wasz poziom krawiectwa, wtedy manekin jest niezbędny. Ja jednak, tak jak tysiące czytelników Burdy, zamiast kombinować przy manekinie i tworzyć swoje unikalne stroje, wycinam elementy z gotowego wykroju. Myślę, że będę tak robiła jeszcze długo. Konstrukcja ubrania to nie zadanie dla laików.

 

manekin kolażA WIĘC PO CO MI MANEKIN?

Tyle się napisałam o bezużyteczności manekinów w domowym szyciu by na koniec zaznaczyć, że sama go posiadam 🙂 Był prezentem od męża.  Nieprzypadkowym. Bardzo chciałam go mieć właśnie ze względu na to, że jest świetnym gadżetem. Można na nim powiesić na wpół gotową marynarkę i nie trzeba zwijać jej do szafy. Do tego nieskończona sukienka z manekina ciągle przypomina się o tym by do niej wrócić.

Lubię też obmyślać dodatki, patrząc na ubranie zawieszone na manekinie. Łatwiej mi zobaczyć, jakie wybrać kieszenie, w którym miejscu je ulokować i jakie guziki dobrać. Taka praca ma właśnie w sobie pierwiastek wielkiego projektowania (jak z powyższego filmiku z pracowni Chanel) Chodzę wtedy ze szpilkami w ustach i „tworzę” 🙂

Na poważnie korzystałam z manekina przy szyciu spódnic i sukienek z koła/półkola. Ubranie może spokojnie wyciągnąć się i uformować na manekinie przez noc. Bardzo wygodnie jest też  wyrównywanie dołu takiego stroju.

JAK JUŻ KUPOWAĆ …

Jeśli zdecydujcie się na zakup manekina, polecam moją wersję. Regulowany w każdym elemencie. Można go dowolnie poszerzać i wydłużać. Dopasować do swojej sylwetki i wzrostu. Manekin zakupiony był (prawdopodobnie) on-line i z tego co pamiętam były dwie wersje do wyboru: rozmiary mniejsze (34-40) i większe (42-44)

PODSUMOWUJĄC

Zdecydowałabym się na zakup manekina jeśli szyjecie w domu wiele spódnic z koła czy półkola. Jest w tych wykończeniach niezwykle pomocny, wręcz niezbędny. Ci z Was, którzy szyją dla innych, pewnie już manekin mają i używają. Inną motywacją może dla mnie być tylko ta estetyczna. I jest ona bardzo ważna dla naszego krawieckiego dobrego samopoczucia.

Czekam na wasze opinie. Ciekawi mnie jak Wy używacie manekina? Czy jest dla Was tylko gadżetem? A może poważnym narzędziem pracy? 

Komentujcie 🙂

 

ps. Post powstał w odpowiedzi na Wasze Noworoczne  Życzenia.

Źródła:

zdjęcia manekinów innych niż mój: https://creativemarket.com/FreshDesignElements/25042-Vintage-Tailor-Dummy-Mannequins&utm_source=Pinterest&utm_medium=CM%20Social%20Share&utm_campaign=Screenshot%20Social%20Share&utm_content=Vintage%20Tailor%20Dummy%20Mannequins

http://www.zsazsabellagio.com/antiques-charm-in-london/#.Vr3rG3x3Czx

http://aratorp.blogspot.com/search?updated-max=2013-04-30T13:51:00%2B02:00&max-results=40&start=33&by-date=false&m=1

Reklamy

28 thoughts on “Czy warto inwestować w manekin krawiecki?

  1. Własnie myślałam o manekinie. I mam 2 pomysły: 1 – kupić manekina styropianowego i poprzycinać go na moje wymiary, 2 kupić srebrną taśmę i jakieś wypełnienie (np. poduszkę – żeby po obklejeniu się taśmą i po ściągnięciu formy, ją wypełnić). Zastanawiam się, które rozwiązanie jest lepsze. Co o tym myślisz? 🙂

  2. A ja manekin miałam. Co prawda nieregulowany. I po jakimś dłuższym czasie stwierdziłam, że jest mi niepotrzebny. Zajmował tylko miejsce. A mnie ciekawi co innego: szyjesz coś dla synka? Ja długo się broniłam i zaczęłam, gdy mój mały miał ponad rok chyba. Teraz szyję głównie dla niego 🙂 ehh mój blog obecnie opływa w chłopięce bluzy i dresiki 😉 jak jest u Ciebie? Pozdrawiam ciepło 🙂

  3. Aniu, w dużej mierze zgadzam się z tym, co piszesz, że manekin nie zastąpi przymierzania i sprawdzania szytej rzeczy w ruchu, ale mam jednak uwagę – to, jak rzecz leży na plecach najlepiej jednak sprawdza się bez wykręcania się i oglądania w lustrze ;). Tu manekin jak dla mnie jest niezastąpiony. Ja swojego też dostałam w prezencie i bardzo się cieszę, bo to dla mnie nie tylko gadżet i ozdoba pracowni, ale bardzo przydatne narzędzie w uprawianiu mojego hobby :).

  4. Dostałam manekina w ubiegłym roku, na początku byłam zachwycona, ale potem się zauważyłam, że… nie mam po co go używać. Z czasem okazało się, że jest całkiem przydatny, po pierwsze mogę zobaczyć jak ubranie mniej więcej układa się z tyłu, często używam go do ręcznego podszywania sukienek – łatwiej jest mi taką rzecz założyć na manekina, usiąść wygodnie na kanapie i podszywać, w dodatku jak muszę przerwać to co najwyżej igła sobie swobodnie zwisa. No i rzeczywiście taki manekin i umieszczona na nim rzecz, która jest właśnie w trakcie szycia, potrafi być prawdziwym „przypominaczem” i „poganiaczem” 😉

  5. A ja swojego manekina zrobiłam z szarej taśmy przylepnej i wypełniłam wnętrzem poduszki. Nie jest to profesjonalna rzecz ale przydatna, np przeróbka dekoltu sukienki zajęła mi chwile po upięciu jej na manekinie co w przypadku upinania na mnie byłoby dużo bardziej kłopotliwe. A jak zmienia mi sie wymiary to sobie zrobię nowego, koszt tego jest niewielki. Wada a moze zaleta jest to ze nie ma on nogi, stoi na komodzie jako po-biodrze 😉 i zajmuje generalnie mało miejsca, ale przy szyciu dluzszych ubrań muszę stawiać go na stołku. Bywa przydatny

  6. Ja też mam manekin 🙂 Zdecydowałam się na wersję styropianową, bardzo zbliżoną do moich wymiarów. Fakt, nie jest mi niezbędny. Ale świadomość jego posiadania bardzo poprawia mi humor 🙂 Regulowanego nie chciałam, mimo, że szyję dla innych – nie podoba mi się jego estetyka 😛

  7. Manekin, dla mnie nie jest gadżetem, ale niezbędnikiem w szyciu. Nie wiedziałam o tym dopóki go sobie nie kupiłam. Mam dwa, jeden regulowany, drugi z pianki poliuretanowej i nie wyobrażam sobie w tej chwili, żeby go nie posiadać.
    Myślę, że to kwestia indywidualna, jedni potrzebują overlocka a inni uważają, że nie jest im potrzebny. zależy kto jak traktuje szycie nie wspomnę o krawiectwie.

  8. Rozważałam kiedyś kupno regulowanego manekina, ale wydatek to niemały. Dodatkową przeszkodą był fakt, że kilka modeli które sprawdzałam produkowane były w dwóch wielkościach mniej więcej do 40 i od 42. Jestem z pogranicza tych rozmiarów, więc miałam poważną obawę, że nie trafię z wyborem wielkości. Rozważałam też zrobienie z taśmy swojego „odlewu”, o czym dziewczyny wyżej już pisały, niemniej walor estetyczny takiego gadżetu jest hmm… znikomy. Obecnie szyję na tyle mało, że brak manekina mi nie dokucza.

  9. Ja mam manekina regulowanego i go bardzo lubię i ciszę się, że go mam. Zdecydowałam się na Lady Valet ze względu na kolor (jest czarny). Taki manekin bardzo się przydaje przy wykańczaniu spódnic z koła – robienie tego bez manekina jest o wiele trudniejsze i pochłania więcej czasu. Manekin ratował mnie także przy robieniu wykroju na sukienkę podstawową według własnych wymiarów. Manekin jest świetny przy każdym szyciowym projekcie, bo daje możliwość upinania elementów ubrania na każdym etapie tworzenia – dzięki temu czuję podwójną radość z szycia. Marzy mi się jeszcze nauka tworzenia wykroju bezpośrednio na manikinie – może kiedyś się uda poznać tajniki tej techniki. Pozdrawiam 🙂

  10. Mam manekin i nie uważam go za gadżet. Bardzo mi się przydaje, ponieważ pomaga zobaczyć nierówności i niedociągnięcia oraz skorygować wady wykrojów z Burdy. Jest jasnym, że nie zastąpi człowieka, ale przy pierwszych korektach jest niezawodny. Nie cierpię wyginać się do lustra w celu wbicia szpilki – w okolicy środka swojego kręgosłupa 😛 (taki leń ze mnie) aby potem kolejny raz siarczyście wypowiedzieć swoje emocje związane z efektem wbicia 🙂 Mam tzw „Damę A” wizualnie przypominającą manekin ze zdjęcia.

  11. Dziękuję za artykuł – bardzo przydatny. Może ktoś podrzuci jakieś linki do sklepów z manekinami. Muszę go sobie sama sprezentować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s