KRAWIECKIE MOTYWACJE

Koniec z krawiecką ortodoksją, czyli czego nie chcę szyć.

IKONA czego nie uszyjęSIŁY NA ZAMIARY

Szlifowanie umiejętności szycia jest niebezpieczne. Początkowo cieszy, że masz jedną swoją spódnicę, potem szalejesz z radości na widok pierwszej sukienki, pierwszych spodni i zanim się obejrzysz, wszystko co nosisz, uszyłaś sama. Stajesz się Zosią- samosią, która nie skala się zajściem do sklepu z ubraniami.

Sama popadłam w tą skrajność. Szerokim łukiem omijałam galerie handlowe, szyłam cokolwiek było mi potrzebne, a że jak Wam wielokrotnie podkreślałam, uczyłam się szyć sama, to nikt mi nie wytłumaczył, że pewne ubrania, tkaniny czy kroje są trudne i początkujący powinny się od nich trzymać z daleka. Także żyłam sobie i szyłam kaszmirowe paszcze, jedwabne bluzki, koszule. Cały czas w błogim poczuciu, że mogę wszytko.

Wszytko uszyć można, ale nie wszystko cieszy. Każdy ma inny próg akceptacji jakości ubrań. Ja czym więcej szyłam, tym więcej niedociągnięć widziałam. To trochę tak jakby spojrzeć na swoje uszytki sprzed kilku lat. Wtedy wydawały się genialne, a teraz niestety każdy nierówny szew, krzywy guzki i źle zaprasowany kant wkurza. Takie rzeczy oczywiście przyzwoicie wyglądają dla postronnego światka. Kto się nie wpatrzy, nie dostrzeże mankamentów. Ci z Was którzy są ze mną od początku blogowania, pewnie nie zdają sobie sprawy, że nie mam żadnego ubrania z tamtego okresu. Żadne z nich nie spełniało moich dzisiejszych norm jakościowych.

Właśnie dlatego, że teraz widzę więcej i oczekuję więcej od ubrań, to niektórych szyć nie będę.

płaszcz. czego nie uszyjęPŁASZCZE

Długie płaszcze są jedną z tych części garderoby, z którą póki co dałam sobie spokój. To co powstaje na domowej maszynie jest moim zdaniem dalekie od jakości płaszczy Hugo Boss czy Patrizia Aryton. Nie wspomnę nawet o Armanim czy Gucci, dla których specjalnie produkuje się maszyny przemysłowe. Jedna dedykowana maszyna Juki to 40 000 Euro*, a przypomnę, że na jednej maszynie całego płaszcza się nie szyje. Gdzie indziej powstają rękawy, gdzie indziej dziurki. Nawet w Polskich firmach odzieżowych praca nad jednym płaszczem to wysiłek zbiorowy: Ktoś specjalizuje się w krojeniu, ktoś w przyszywaniu kieszeni, jeszcze inny tylko prasuje**. Czuje, że jeśli chodzi o płaszcze, nie mogę konkurować z tym co możemy dostać w dobrych sklepach. Zwykłe żelazko, domowe maszyny i małe doświadczenie sprawiają, że nie cieszą mnie własne wyroby (do zobaczenia w Kategorii: Płaszcze). Odkąd przeczytałam https://pracowniastroju.com/2016/02/05/magia-zmian-w-domu-i-pracowni/ to upewniłam się w przekonaniu, że w mojej garderobie nie ma miejsca na rzeczy, które nie sprawiają radości.

(Przy krótszych formach tj. marynarki, żakieciki można po-oszukiwać. Pisałam o tym w poście Uszyć żakiet i nie zwariować.)

koszula. czego nie uszyjęKOSZULE

Wzdycham, gdy oglądam koszule w Peek & Cloppenburg. Precyzja z którą trzeba wszywać stójkę, kołnierz, wykańczać mankiety jest dla mnie chyba nie do osiągnięcia. Na idealną koszulę składają się sprawne palce krawcowej, lata praktyki i dobre maszyny krawieckie, które ujarzmiają tkaninę i pozwalają kołnierz obszyć dokładnie 1 milimetr na całej długiej krawędzi. Precyzja w skali milimetra nie jest moja mocną stroną. Bez różnicy jaką stopkę zakupie, nie jestem w stanie zdyscyplinować się na taką dokładność. Od czasu do czasu pokuszę się o jakiś eksperyment (https://pracowniastroju.com/2015/07/13/urban-garden/,  https://pracowniastroju.com/2015/06/02/happy/https://pracowniastroju.com/2014/10/07/docenic-jesien/) ale zawsze ze świadomością, że mogło być lepiej.

SPODNIE

Spodnie są co prawa obecne na blogu i maja swoja kategorię, ale gdy się przyjrzycie, zauważycie, że prawie wszystkie są na jedną nutę: rurkową. Moja największą spodniową zmorą jest odpowiedni materiał. Hurtownie i sklepy w których kupuję mają albo zbyt poliestrowe tkaniny, które nie prezentują się szlachetnie i mogą z nich powstać tylko rozciągliwe rurki, albo materiały są zbyt naturalne. 100% wełny to nie najlepsze rozwiązanie dla spodni. Taki materiał pracuje i momentalnie kolana i pupa wypycha się. Dobre domieszki ratują tu fason i trzymają formę. Po kilku próbach, które nie nadawały się na publikacje, dałam sobie spokój. Przynajmniej dopóki nie rozwiążę problemu tkaniny.

CO ZATEM SZYĆ?

Staram się szyć tylko to, co cieszy i w czym później z radością chodzę. Lubię to poczucie dumy ze swojego wyrobu i chcę je czuć jak najczęściej. Sukienki i wielokolorowe marynareczki mi wychodzą, dlatego właśnie są tak nad-reprezentowane na blogu. Pokazuję to co szyję dobrze.

W moim odczuciu to nie rezygnacja. Nie poddaje się w rozwijaniu swoich możliwości. Po prostu stwierdzam, że marzę o jakości, która na mojej obecnej domowej maszynie do szycia jest nie do osiągnięcia. Od czasu do czasu pokuszę się pewnie o próbę, a wtedy na pewno podpowiem jak obejść swoje braki 🙂

 

Pozdrawiam wszystkich szyjących i marzących o szyciu

Ania

 

ps. Post powstał w odpowiedzi na jedną z Waszych próśb z listy życzeń noworocznych. można ją TU zobaczyć

Źródła:

* dane orientacyjne sprzed kilku lat. Maja służyć jedynie nakreśleniu skali inwestycji w piękny płaszcz.

** Informacja, która podzieliła się ze mną Agnieszka z http://szpilkiwszafie.blogspot.com

Zdjęcia: Pracownia Stroju

Reklamy

50 thoughts on “Koniec z krawiecką ortodoksją, czyli czego nie chcę szyć.

  1. Oj, oj… ok, nie jestem mistrzem krawieckim i może nie dostrzegam niedociągnięć, ale jeśli TY przestaniesz szyć płaszcze, to kto ma je szyć?! Jesteś ZDECYDOWANIE zbyt surowa dla siebie. Koszule, garnitury, jeansy… tak, to lepiej sobie odpuścić, ale nie rezygnuj z płaszczy i spodni…

  2. Ze wszystkim sie zgadzam… Ale ja to taka niespełniona krawcowa. Od zawsze podobało mi sie szycie ale już to co wychodziło spod mojej maszyny niekoniecznie. Zostały mi tylko zasłony i poszewki na poduszki i tak, jeśli są uszyte schludnie to mam z tego frajdę. Apropo, spodni, może podszewka to byłoby rozwiazanie dla czystej wełny?

      • Ja nawet nie widziałam takich spodni ale czytałam o tym i wim, ze wielkie firmy takie spodnie szyja. Na YouTube pewnie tez można coś podpatrzeć 😉 ja w mojej głowie po lekcjach szycia z yt jestem mistrzynią. Gorzej jak zasiądę do maszyny haha 😉

      • A ja nawet mam takie spodnie. Oczywiście kupione a nie szyte:)
        Na wygodzie nic nie tracą. I powiedziałabym, że lepiej się nawet układają. A żywotność rzeczywiście duża.

  3. Doskonale Cię rozumiem. Ja miałam tak samo, niestety nie nałożyłabym czegoś, w czym widzę niedociągnięcia. Szyję od 20 lat i teraz mogę powiedzieć, że szyję dobrze. Jestem samoukiem, więc pewne rzeczy odkrywałam metodą prób i błędów. Mam po tylu latach szycia tą satysfakcję, że kiedy ktoś mnie widzi w moich uszytych rzeczach pyta najpierw jakiej to firmy 🙂 a później strasznie się dziwi, że uszyte przeze mnie. Ale nie powiem droga była długa i żmudna, ale jak się kocha to co się robi to nic nie jest straszne.
    Potwierdzę, to co napisałaś, są pewne rzeczy, których człowiek nie jest w stanie uszyć w domu, po prostu fizycznie jest to niemożliwe, np grube kurtki albo bielizna :/
    Pozdrawiam

  4. Hah! Ciekawy post. Jako osoba, która nie kala się wchodzeniem do sklepu z ubraniami od jakiegoś już czasu, trochę się z tobą nie zgadzam. To co piszesz o maszynie domowej i doskonałych koszulach i płaszczach, to oczywiście racja. Marzenia o doskonałych ubraniach są również moim udziałem, ale niestety na doskonałość ze sklepu raczej nie mogę sobie pozwolić, podobnie jak większość społeczeństwa niestety, a to, na co stać przeciętnego Polaka, jest jednak dalekie od doskonałości. Stąd porzuciłam na zawsze niedoskonałości sklepowe na rzecz tych uszytych przeze mnie na domowej maszynie i myślę, że wychodzę tu na spory plus, nie tylko finansowy, ale również jakościowy. Inna rzecz, że zupełnie nie potrzebuję garderoby biznesowej, której szycie stanowi duże wyzwanie. Niemniej wprawki do koszul robię i myślę, że końcu będę szyła takie bliskie ideału. Może jestem zbytnią optymistką 😉

    • Mam tak samo:-) rzeczy uszyte przeze mnie to nie Prada ale lepsze niz sieciowki (jakk widze płaszcz bez podszewki za 300zl to wolę uszyć)

      • 300 zł to jeszcze nie tak dużo. Ale jak widzę płaszcz bez wełny w składzie i cenę 800 zł to też wolę uszyć. Nawet niedoskonale, ale lepiej niż w sieciówce.
        Ja uważam, że są rzeczy, których po prostu nie opłaca się szyć, m.in. koszule czy spodnie. W sklepach jest ich duży wybór, z dobrych tkanin i w dobrej cenie. Zazwyczaj szkoda mi czasu i nerwów. Ale poszukiwania wymarzonej sukienki na podszewce czy właśnie płaszcza to już wyższa szkoła jazdy.
        Niedawno szukałam doskonałej sukienki w dobrym sklepie. Znalazłam. Odszyta była porządnie, z podszewką i ceną ponad 700 zł. I w składzie 55% poliestru. No nie mogłam uwierzyć.

  5. Doskonale Cię rozumiem. Ja miałam tak samo, niestety nie nałożyłabym czegoś, w czym widzę niedociągnięcia. Szyję od 20 lat i teraz mogę powiedzieć, że szyję dobrze. Jestem samoukiem, więc pewne rzeczy odkrywałam metodą prób i błędów. Mam po tylu latach szycia tą satysfakcję, że kiedy ktoś mnie widzi w moich uszytych rzeczach pyta najpierw jakiej to firmy 🙂 a później strasznie się dziwi, że uszyte przeze mnie. Ale nie powiem

  6. wypowiem się jako osoba pracująca w zakładzie krawieckim. Małym wprawdzie, ale zawsze. tak jak piszesz, że inna osoba zajmuje sie szyciem danej części płaszcza, to nie do końca prawda. Takie skrajne przypadki to tylko w Chinach, Kambodży i innych krajach w których powstają ubrania z sieciówek. oglądałam reportaż o pani która przez 14 lat pracy cały czas zszywała wyłacznie szwy ramion bo nic innego nie umiała. u nas jest inaczej. owszem, nad każda rzeczą, czy jest to sukienka, czy bluzka, itd, któś robi daną część. ale nigdy nie zdarza się, żeby dana szwaczka latami szyła jeden szew! i prasowanie – to tez wyglada inaczej. nie jest tak, że każdy szew jest od razu roprasowywany po zszyciu, cała uszyta rzecz jest prasowana dopiero na koncu, już po uszyciu. Ja wiem ze to kosmicznie brzmi, ale moja majstrowa przedtem pracowała w firmie produkującej garnitury i mówi, że tam było tak samo. szok? dla mnie już nie. poza tym szycie miarowe dla wielu to jedyna opcja, żeby sie jakoś prezentować, bo nie pasują do standardowych rozmiarówek. sama mam z tym problem, gdyż w kazdej sztuce odzieży na górną połowę ciała mam za krótkie rękawy, nawet o 5 cm. Jęsli chodzi o maszyny, to nowa maszynę przemysłową do szycia cięzkich materiałow kupisz nawet za 8 tyś. złotych, nawet juki. i sa specjalne stopki, nazywają się stopki kompensacyjne, wprawdzie sa niby do maszyn przemysłowych, ale pasują także do każdej maszyny która ma mocowanie stopki w systemie matic typu niskiego. jesli ktoś ma wysokiego, wystarczy dokupic odpowiednią przejściówkę. występują w rozmiarach 1 mm, 1,5mm, 3 mm, 5 mm. Moim skromnym zdaniem i tak jesteś mistrzynią szycia amatorskiego, więc nie wiem czemu się zadręczasz rzeczami, których zwykły szary człowiek nawet nie zauwazy.

    • Asia, dziękuje za profesjonalny komentarz. Twoje doświadczenie jest bardzo cenne dla innych czytelniczek i dla mnie. Nie zadręczam się tym, że nie mogę mieć super dziurki w płaszczu 🙂 Po prostu piszę dlaczego tych płaszczy tak mało pokazuje na blogu. Ich szycie mnie nie satysfakcjonuje.

      • Ja dopiero tego profesjonalnego doświadczenia nabieram 🙂 ale uwierz mi – nie chciałabyś widzieć na jakie błędy się przymyka oko, ile niedorobek z produkcji idzie na sprzedaż. Na początku się oburzalam, że to nie może takie być, że nikt tego nie kupi bo widać ze coś jest krzywo uszyte albo źle odszyte, ale na kontroli jakości i tak to potem przechodziło. I to są rzeczy czołowych polskich producentów odzieży, za naprawdę spore pieniądze potem sprzedawane. Sama się kiedyś uczyłam od Ciebie, zazdrościlam Ci perfekcji w szyciu i determinacji w dążeniu do doskonalenia umiejętności i dlatego chciałabym Cię zmotywować do kolejnych prób. Choćby te koszule czy spodnie miały w koszu wylądować albo miałabyś w nich chodzić po domu, to najważniejsze jest wprawianie się w szycie. W końcu uszyjesz coś trudnego tak dobrze, że będziesz zadowolona. Pozdrawiam 🙂

      • Asia, Dziękuję ci za motywacje 🙂 Póki co moją wizją jest stworzenie wspaniałej bazy. Będę jeszcze o tym Wam pisać. Wygląda na to, że baza będzie po części moją domowa produkcją, a po części kupna. Myślę, że jak nasycę się basicami, wrócę do eksperymentów, o których piszesz. Pozdrawiam

    • Pani Asiu,są u nas takie zakłady i to jest ich wiele.

      Już w średniej wielkości polskich firmach odzieżowych dodam, tych Dobrych gdzie zatrudnienie na produkcji sięga 30-50 osób , praca jest rozdzielona ponieważ ma to wpływ na skrócenie czasu szycia, optymalizacje produkcji a także na jakość końcową wyrobu.

      Znam też szwalnie gdzie rzeczywiście nie ma takich standardów, ale to skutkowało tym, że około 40 procent produkcji nie przechodziło wcale kontroli jakości, i wtedy jest kłopot dla zamawiającego i dla zakładu, więc to sie nie Opłaca.a te błędy to temat na cały post.

      Z tego względu, że nie wszyscy żyjący są tak samo dobrzy, ci co szyja słabej robią kieszenie bądź rękawy, ci najlepsi łączą ubrane w całość. Natomiast podprasowywanie podczas szycia jest niezbędnym, elementarnym zabiegiem wpływający na jakość produktu i jeśli zakład tego nie robi,to znaczy że nie zna się zna się na swojej pracy.

      A już prasowania końcowe robią najlepsi i firma bardzo, bardzo dba o takiego fachowca. Dobrego nawet że często między sobą starają sie odkupić ludzi z dobrych zakładów.Tak samo jk o krojczych, to nie jest zajęcie które wykona każdy, krojenia musi być idealnie co do 2 mm, bez błedów, tak samo jak zachowanie równości szwów.zepsute krojenia to strata tkaniny i produkcji….

      Do tego nawet są osoby zatrudnione do ” wykończenia” gdzie wyciągają tylko nitki, robią dziurki i wzywają guziki, matki i pakują.
      I to naprawdę dużaprzyjemność pracować w takim miejscu, bo praca idzie jak po maśle.

      A aoropo Pani wypowiedzi to znam i małe zakłady gdzie dziewczyny szyjace muszą robić wykroje albo kopiowanie, a to już dramat.

      Właśnie takie drobne zabiegi dają różnice w jakości i odzież arytonu czy pretty one , gdzie właśnie tak firma działa, doceniają klientki, a inne firmy próbują kopiować.

      A nasze szycia domowe ma cieszyć i już 🙂

      Uściski Ania , szyjcie dziewczyny, a w Dobrej Materii
      Znajdziecie profesjonalne wykroje a niedługo już będzie mozna kupić tkaniny.zapraszam przy okazji tego wywodu 🙂
      P.s proces podprasowywania też możemy pokazać .

  7. Witam
    Zgadzam się z Twoją opinią. Szyję od kiedy pamiętam, czyli od dziecka. Wszystkiego uczyłam się sama, potem odkryłam Burdę i tak jak Ty, rzadko jestem w 100% zadowolona. Zawsze coś mi nie pasuje, albo fason, albo tkanina nie taka. Choć szyłam już wszystko, sukienki, żakiety, płaszcze, a nawet zdarzyło mi się garnitury dla moich synów, ciągle uczę się czegoś nowego. Płaszcze wychodzą mi już dobrze, ale tkaniny te naprawdę dobrej jakości trudno zdobyć, albo kosztują fortunę. Raz na jakiś czas funduję sobie płaszcz z Arytona ( kocham ich płaszcze z alpaki, super jakość),
    bo jeśli kupię za 1500 zł wełnę a alpaki( na Allegro widziałam po 590 zł za metr) i nie mam gwarancji, że będę zadowolona z wybranego fasonu to stawiam na pewniaka, mierzę i wiem czy pasuje nawet jeśli przepłacam.
    To prawda też marzy mi się maszyna, która robi super dziurki, niby kupiłam półprzemysłową Janome MC 6600p, ale piękne dziurki to robi tylko na sztywnym płótnie,
    a wiadomo, że przy brzegach tkanina jest zszyta, warstwa jest grubsza i stopka potrafi się
    zatrzymać i całą dziurkę trafia szlag.
    Często więc unikam dziurek, albo robię odszywane, ale to dużo pracy.
    Co do żelazka, odkąd kupiłam parowe z deską Karchera nie narzekam, nie ma porównania do najlepszego zwykłego, prasuje nawet w pionie.
    Ja nie unikam sklepów, choć większość rzeczy szyję sama, bo jak zobaczę coś ekstra i wiem, że takiej tkaniny nie dostanę, a jeszcze pasuje na moją figurę,to nie mam skrupułów. Tak miałam z sukienkami Karen Millen, jakby były na mnie szyte, niestety już w Polsce zamknęli sklepy, więc boleję nad tym bardzo.
    Pozdrawiam Basia

  8. Też tak mam! Najpierw myślę, że to co uszyłam jest super, a za parę miesięcy widzę wszystkie niedociągnięcia i odkładam to ubranie, aby już go nigdy nie założyć.

    Plus jest taki, że zauważając własne błędy – robimy postępy w szyciu. Choć szkoda, że części z nich nie da się przeskoczyć (ze względu na specjalistyczne i drogie maszyny do szycia).

  9. Aniu dzięki za odpowiedź na mojego posta 🙂
    Ja niestety jeszcze jestem na początku swojej szyciowej przygody i faktycznie mam wrażenie, że mogę uszyć wszystko, a później wychodzi krzywo, źle leży no i ostatecznie te rzeczy zalegają gdzieś w szafie. Jeszcze szukam ubrań, które szyłyby się mi bezproblemowo. Aczkolwiek również uważam, że jesteś zbyt surowa dla siebie, np koszula #Happy mnie zauroczyła, spokojnie kupiłabym taką sobie w sklepie.

  10. Faktycznie w szyciu sobie ubrań można się zatracić i szyć w przekonaniu że jest się samowystarczalnym. Pytanie tylko po co? Szyję dla przyjemności i tylko takie ubrania,które mi względnie wychodzą. Nie szyję bielizny, jeansów, po dobrze skojoną i leżącą marynarkę czy płaszcz idę jednak do sklepu. Ale co do płaszczy, to po wybraniu prostego fasonu albo uproszczeniu skomplikowanego ( i mnie tez bez guzików i wpuszczanych kieszeni) i dobrej gatunkowo wełny( !) można mieć płaszcz o niebo lepszy niz te z sieciówek, które wełny nie widziały.
    A płaszcz z alpaki z Arytonu tez mam już od 10 lat i takiej jakości szycia w domowych warunkach jeszcze długo albo nigdy nie osiągnę. Z resztą hobbystyczne szycie ma być przyjemnością a nie kolejnym stresem. Pozdrawiam

  11. Fajny post -bardzo ciekawe wypowiedzi dziewczyn.A spodnie z wełny na podszewce kupiłam kiedyś w SH (nówka) pastelowa cieniutka wełna,nosiłam latami,prałam chemicznie uwierzcie poczucie komfortu i elegancji.Aniu Twojego bloga czytam od początku ale rzadko wypowiadam się -jest pełen inspiracji.Pozdrawiam

  12. Aniu, moja mama ma jeszcze takie pamiątkowe spodnie z lat 60/70 szyte przez krawca odzieży lekkiej, właśnie z 100 wełny i maja one wszyta podszewkę. Mama mówi, że prawie wszystkie spodnie z wyjątkiem dżinsów miały kiedyś wszywaną podszewkę, podobno mówiło się na nią kolanówka, bo sięgała tuz za kolano i jej jakość była równie ważna co tkaniny wierzchniej. Mnie co prawda do etapu spodni jeszcze trochę brakuje, nadal lekko przeraża mnie wszycie suwaka, ale w tym roku chce spróbować i na pewno będę szyła tak jak te mojej mamy, czyli z podszewką.
    Pozdrawia,
    Iwa
    ps. Ponieważ to mój pierwszy wpis u ciebie, choć podglądam od dawna, to chcę podziękować za motywacje do zaprzyjaźnienia się z maszyną.

      • Przejrzałam garderobę męża i już piszę, co zaobserwowałam. Kolanówkę w spodniach od garnituru stanowi zwykła podszewka wiskozowa. Krojona jest tak jak przednia część nogawki (tyle że krótsza) i traktowana razem z materiałem wierzchnim jako jedna warstwa. W niektórych spodniach jej szerokość jest taka sama, w innych nieco węższa (to chyba zależy też od szerokości nogawki, ale ta różnica jest naprawdę niewielka). Z wykończeniem poniżej kolana też jest różnie – albo podszewka jest ciachnięta prosto, albo nożyczkami z ząbkami. Na pewno brzeg nie jest obrzucany, bo odznaczałby się na prawej stronie. Okazuje się więc, że to żadna filozofia. Nic tylko spróbować :).

  13. KIedys bardzo chcialam nauczyc sie szyc, ale myslalam tak jak Ty, ze nie bede miala do dyspozycji takiej ilosci specjalistycznych maszyn i bedzie widac, ze uszyte rzeczy nie beda wysokiej jakosci i nawet nie sprobowalam, zeby cos uszyc. Dopasowane sukienki w sklepie nie bardzo lezaly na mnie. Probowalam ratowac sytuacje, korzystajac z uslug krawcowych, ale tez nie bylam zadowolona i wtedy sprobowalam sama. Na widok pierwszej uszytej przeze mnie sukienki uslyszalam, „o jaka ladna sukienke sobie kupilas” i wiedzialam juz, ze bede szyc. Zaczelo sie szukanie w sieci filmikow o szyciu. Wpadlam na filmiki krawcow wloskich, ktorzy szyja wysokiej jakosci garnitury, tradycyjnymi metodami, wiele elementow recznie, nie maja specjalistycznych maszyn, korzystaja z tradycyjnego zelazka, a wykonanie jest perfekcyjne. Olsnilo mnie, ze posiadanie tak uszytych rzeczy jest ogromnym luksusem, ktory jest w zasiegu reki, wystarczy tylko podgladac najlepszych i probowac. Teraz juz wiem, ze osiagniecie wysokiej jakosci bez specjalistycznych maszyn jest mozliwe. Na blogach jest wiele takich przykladow, gdzie pokazuja doskonale uszyte rzeczy na domowych maszynach. Nie uwazam, ze wszystko musze szyc, jest zawsze wielka niewiadoma jaki bedzie efekt i pewne ryzyko, ale warto szyc i probowac doskonalic swoje umiejetnosci.

  14. Aniu miło się ogląda twoje szyciowe eksperymenty:-) Ale rozumiem też ten punkt widzenia. Myślę też że wiele zależy od charakteru wykonywanej pracy. Klasa biznes rządzi się swoimi prawami. Spotkania na wyższych szczeblach wymagają stroju odpowiedniej jakości. I choć pewnie laik nie zauważy niedociągnięć to ty możesz czuć się niepewnie. Ja znów sukienek i płaszczy nie noszę bo pracuję w biurze projektowym i tu rządzą wygodne dżinsy oraz cokolwiek co sobie uszyję i jestem w stanie zaakceptować 🙂

  15. Mam podobnie. Im dłużej szyję (ponad 25 lat), tym mniej. Kiedyś szyłam prawie wszystko (oprócz bielizny). Teraz także nie biorę się za płaszcze, za żakiety też nie, koszule – wiem, że nie zrobię tak ładnie rozcięć przy mankietach. Jako studentka czy licealistka mogłam wyglądać mniej fachowo, obecnie w pracy jakiś poziom strojem też wypada mi prezentować. Szyję spodnie z konieczności, bo nie umiem kupić na moją figurę. Poza tym spódnice i letnie sukienki.

    • Drogie panie chce was pocieszyc moje szycie i wykonczenie jest Jak u max Mara lub escada szycie jest proste a moje wykonczenia sa perfekcyjne. Jestem krawcem I szyje 30 lat a mam dopiero 45. Najbardziej lubie szyc Zakiety sukienki plaszcze zreszta wszystko.To co piszecie o rownym stebnowaniu to musi byc 4 uderzenia igla na 1 cm. Prosze mi uwierzyc ze w najwiekszych swiatowych ubraniach zawsze znajde niedociagniecie. Mieszkam w Sydney ale jade szyc do Polski bo tam mi wszystko wychodzi najpiekniej pozdrawiam Chris

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s