DLA DOMU / INSPIRACJE / książka / porządki i organizacja / STYL ŻYCIA

Magia zmian w domu i pracowni

2016-02-04 14.48.35

ŻYCIE PO LEKTURZE „MAGII SPRZĄTANIA”

Potrzebowałam zmiany, powiewu świeżości w życiu i domu. Impulsu, który popchnąłby mnie na nowy modowy poziom. Mam już za sobą pierwsze kroki w tworzeniu bazy, czyli grupy podstawowych strojów (tu). Odkryłam kolory, które do mnie pasują (tu). Zaczęłam mądrzej kupować i projektować. Jednak ciągle czułam, że jest coś jeszcze. Element zapewniający zen w garderobie i spokój w sercu. Brakującym puzzlem była filozofia ładu i radości promowana przez Japonkę Marię Kondo w książce „Magia sprzątania”.

Przez długi czas myślałam, że nie potrzebuję tej książki. Uważam się za zorganizowaną porządnisię. Regularnie selekcjonuję ubrania, oddaję znajomym lub potrzebującym. Mam w szafie mniej więcej to, czego potrzebuję. W domu trzymam względny porządek i nie bałaganię. Daleko mi do pogubionych uczestniczek „Perfekcyjnej Pani Domu”…Tak przynajmniej myślałam, dopóki nie zostałam skonfrontowana z japońskim stylem myślenia.

Niech was nie zmyli tytuł książki. To nie pozycja o technikach polerowania, czy przepisach na eko płyn do podłogi. Marie zdradza nam tajniki ładu w domu. Powiedziałabym nawet japońskiego ładu i porządku. Pokazuje jak sprawić, by dom był miejscem przyjaznym, wywołującym w nas same dobre emocje. Jak garderoba czy magazynek pracowni może stać się źródłem radości.

2016-02-04 14.50.36SEKRET MAGII SPRZĄTANIA

Głodnym założeniem autorki jest pozostawienie w domu rzeczy, które sprawiają radość. Tylko przedmioty wywołujące pozytywne emocje mogą nas otaczać. Autorka przeprowadza czytelnika przez cały proces odgracania przestrzeni i wyprzedza liczne wątpliwości. Radzi zacząć od ubrań. Należy wyjąc wszystkie rzeczy, wziąć po kolei każdą do ręki i zastanowić się jakie emocje w nas wywołuje. Nie zastanawiamy się czy je nosimy, jak często, kiedy ostatnio… Kierujemy się tylko emocjami. Podejście jest moim zdaniem genialne, bo zupełnie niweluje poczucie straty. Jeśli pozbywamy się jakieś rzeczy, robimy to dlatego, że nas nie cieszy. Dziękujemy jej za służbę i uwalniamy.

TRUPY W SZAFIE

Każdy ma taki trudny obszar. Moja słabością jest składowanie resztek materiału. Nie wiem o co w tym chodzi, ale mam jakieś nieracjonalne poczucie, że muszę wykorzystać tkaninę do ostatniego centymetra. Kurczowo trzymam się resztek. Skrawki miałam posortowane na podszewki, grubą bawełnę, cienkie kolorowe wiskozy, wełny etc. Kategorie rozrastały się i gdy tylko przeprowadziłam się do większego mieszkania z dwóch kartonów rozrosły się na 5, co tylko potwierdza, że większa szafa, więcej półek, nie rozwiązują problemu, a go nasilają. Naprawdę nie wiem po co mi 5 pudeł szmat? Z chabrowego polaru z przed 4 lat miałam uszyć dziecku kurteczkę. Wiecie pewnie co powstało z polaru w ciągu tych 4 lat? Nic. Polar utknął na dnie pudła. Tak jak nic nie powstało z pozostałych posegregowanych 5 kartonów. Choć miałam próby uszycia sukienek, poduszek, patchworków z resztek, to żaden z pomysłów nie podchwycił na dłużej.

Gdy wzięłam te resztki do ręki i zgodnie z filozofią Kondo poczułam jakie emocje we mnie wywołują, wiedziałam ze muszę je uwolnić. Gromadzenie jest bez sensu. Nie korzystam z tych skrawków. Pozornie to „oszczędność”, trzymanie na „czarną godzinę”, ale tak naprawdę więcej pożytku będą z niej miały organizacje sprzedające tekstylia na rzecz niepełnosprawnych dzieci, niż ja.

Pozostawiłam tylko materiały z których można coś uszyć i mi się podobają. Czuję do nich „pozytywne emocje”. Poukładałam je zgodnie z zaleceniem Marie w pionie. Na zdjęciach możecie to zobaczyć. Materiały były pierwszymi, które ułożyłam w pionie, a nie na kupki jak zazwyczaj. Początkowo nie wierzyłam, że to w ogóle możliwe by tkaniny utrzymały się postawione, ale zalecenie działa. Sposób ten jest genialny i opanował cały dom.

2016-02-04 14.50.48
CO MI TO DAŁO?
Lektura „Magii sprzątania” Marie Kondo pozwoliła mi oczyścić pracownię i dom ze zbędnych elementów. Dała mi proste narzędzia jak uczynić swoje miejsce pracy i życia przyjemniejszym. Porządek w domu to i porządek w głowie,a właśnie ładu teraz potrzebuję najbardziej. Czystej głowy, by móc dobrze zakupić nowe tkaniny i zrealizować nowe pomysły. Ćwiczenie sztuki selekcji i decyzyjności pomogło mi zrozumieć jeszcze bardziej jakie tkaniny chcę mieć w swoim magazynku, a czego na pewno nie.
CHCESZ TEJ MAGII?
Po lekturze zauważyłam wyraźnie, że każdy recenzent przepuszcza filozofię Marie Kondo przez swój filtr i doświadczona. Zwraca uwagę na mało istotne elementy, dodaje, czasem przekręca. Artykuły, które czytałam na temat książkami autorki absolutnie nie oddają sedna jej podejścia. Nie polegajcie nawet na mojej recenzji! Książkę trzeba wsiąść do ręki, samodzielnie przeczytać i pozwolić, by magia zaczęła zmieniać wasze życie. Tylko kontakt z charyzma i wizją autorki może wzbudzić w was chęć zmiany.
„Magię sprzątania” polecam każdemu, kto chciałaby coś zmienić w życiu i domu. Marie Kondo daje w swojej książce właśnie tej impuls, kopa do ruszenia się i działania.
Pozdrawiam
Ania
ps. Swój egzemplarz „Magii Sprzątania” Marie Kondo kupiłam w Empiku na promocji za jakieś 23 zł.
Reklamy

31 thoughts on “Magia zmian w domu i pracowni

  1. Magazynowanie resztek tkaniny to również mój koszmar 🙂 choć ostatnio już mocno nad tym pracuje to ciągle coś zalega w szafie :/ Mam nadzieję że po przeczytaniu książki ( a czeka już na mnie na Kindelku od miesiąca ) nabiorę takiej energii jak Ty. Aniu dzięki za relacje z książek w „naszej dziedzinie” (szyciowo – modowej ) zawsze chętnie czytam.

  2. Po przeczytaniu Twojej recenzji, jestem pewna, że powinnam tą książkę przeczytać i też zrobić porządki w pracowni. Mam jakieś 8 pudeł resztek, które ” kiedyś wykorzystam” 😉 Dziękuję za ten post.

  3. Hmmmm… no nie wiem, czy „inwestować” 🙂 Ja jestem raczej bałaganiarą (co mi przeszkadza). Nie mam problemu z pozbywaniem się rzeczy, ale te, co mam, nie potrafię trzymać w porządku. Czy to dzieło byłoby w stanie mnie zmotywować (i może poradzić, jak ogarniać chałupę szybciej i bardziej efektywnie)?

  4. Bardzo chętnie przeczytam.:) Nowy Rok również zaczęłam od porządków, co zaowocowało oddaniem wielu ubrań i skrawków tkanin, a także sprzedażą tkanin nietrafionych, dzięki tym zabiegom poczułam się znacznie lepiej i lżej. Kiedy mam porządek w miejscu gdzie szyję, chce mi się działać.:) Cały czas pracuję nad tym by oczyszczać dom z rzeczy, które nie są potrzebne, zatem przyda mi się odświeżenie motywacji.:)

  5. Miałam tak samo ze skrawkami – teraz trzymam tylko takie, które wiem, że rzeczywiście mi się przydają.
    Mam wrażenie, że aby uniknąć kupowania/gromadzenia niepotrzebnych materiałów krawieckich, trzeba wyrobić sobie umiejętność obserwowania swoich nawyków szyciowych – na początku chcesz mieć wszystkie piękne materiały i dodatki z pasmanterii, a potem okazuje się, że jak przychodzi co do czego, to masz swoje ulubione rozwiązania, a reszta leży niewykorzystana.
    Układanie materiałów w pionie jest genialne, bo można od razu zobaczyć co się ma, nie wywalając całej zawartości pudełka 🙂 Też tak robię 🙂

  6. Dziękuję za ten post! Ta książka zmieniła całe moje myślenie o…wszystkim! Lyknelam książkę w jeden wieczór i od razu nastepnego dnia z sypialni (która jest jednocześnie moim miejscem szycia) wyrzucilam 5 workow ubrań i szmat oraz jeden mega worek śmieci (tzn bardzo potrzebnych mi jak dotąd gratow, ktore dzieki metodzie Konmari w sekundy staly sie smieciami 🙂 ) Zero poczucia straty, za to wreszcie „swobodnie oddycham”. Sama jestem w szoku zmian!

  7. Pingback: Koniec z krawiecką ortodoksją, czyli czego nie chcę szyć. | pracownia

  8. i ja polecam tą książkę! całkowicie odmieniła moje podejście do przedmiotów, nie będę pisać ile worków wyrzuciłam … Natomiast teraz tak jak wcześniej zostało napisane oddychamy swobodniej nic mnie nie przytłacza ani nie powoduje poczucia winy, choć dla znajomych jest pusto 😉

  9. Trafiłam na twojego bloga 2 tygodnie temu, zupełnie przypadkowo, z jakiegoś linka na innej stronie o szyciu i jednym z pierwszych przeczytanych wpisow był właśnie tekst o „Magi Sprzatąnia”. Rozbawiło mnie, że nie tylko ja mam problem ze składowaniem resztek tkanin. Momentem zwrotnym okazało sie bezskuteczne szukanie zamka, który kupiłam tydzien wcześniej, a nastepnie podszewki, o której wiedziałam, ze „gdzieś” jest. Przelała sie czara goryczy. Od razu zdobyłam i przeczytałam książke. To był impuls do zmnian. którego naprawde potrzebowałam. Od dawna czułam potrzebę uporządkowania swojej przestrzeni, a byłam typem osoby namiętnie składującej rzeczy, które „mogą sie jeszcze przydac”. Nadszedł moment konfrontacji z przeszłością i tak jak uprzedzała Marie Kondo- nie czułam sie wtedy komfortowo. Pozbywajac sie wiekszosci „pamiątek” definitywnie zakończyłam pewne etapy życia. I o dziwo jaka ulge, lekkość i wolnosc poczulam po wyrzuceniu tych wszytskich trupów z szaf.
    „Przestrzeń, w której żyjemy, powinna otwierać się dla osoby, którą się stajemy, a nie tej, którą byliśmy w przeszłości”- ta mysl przyswiecała mi przez caly czas. W efekcie ksiazka o sprzątania okazała sie dla mnie prawdziwą terapią.

  10. Pingback: Modowa rewolucja w stylu slow | pracownia

  11. Dziękuję za polecenie książki, jestem bardzo zadowolona, że przeczytałam. Bardzo mi się spodobał sposób traktowania rzeczy z takim szacunkiem i radością jak proponuje autorka.:) Książka jest niezwykle lekko napisana i ma wiele odniesień do doświadczeń autorki. Dzięki tej lekturze pozbyłam się kolejnych ubrań i planuję sprzątanie kolejnych obszarów.:)

  12. Pingback: 30 sukienek: skutki wiosennej inwentaryzacji. | pracownia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s